Zgoda - oprawy są dodatkiem i widowisko to mają na murawie robić.
W tym wypadku rzeczywiście było jak pisze Woody - tak właśnie napisałem, mecz badziewny, klub taki se, ale oprawy robią najlepsze. Mi się to bardzo podoba!
@Massud: jak idziesz na żyletę czy na każdy inny młyn, to chyba nie spodziewasz się, ze usiądziesz wygodnie na krzesełku i po prostu obejrzysz mecz

Tak, jak w operze klaszczesz w odpowiednich momentach, tak na stadionie dopingujesz a w młynie czy na sektorach bardziej "kibicowskich" robisz coś więcej.
Każdy coś lubi, każde miejsce ma swój klimat czy pewne zachowania. Moim zdaniem trzeba to uszanować.
Dla jednych bzdurne będzie ubieranie garniaka do opery i klaskanie tylko w konkretnym momencie. Dla innych podnoszenie kartoników na stadionie
Sam czułbym się dobrze, gdybym trzymał na Narodowym białą kartkę w górze nawet kosztem tego, że nie widzę
dupy Koseckiego i bramki Lewego meczu.
Czułem się świetnie, gdy na pożegnaniu stadionu Stali trzymałem flagę i nie widziałem murawy. Bo wiem, że z drugiej strony wyglądało to fajnie. Że Mielec nawet w III lidze potrafi zrobić oprawę (zasługa chłopaków, którym się chce).
Oprawy są fajne, pokazują coś więcej niż to, że ktoś zapłacił za bilet. Pokazują przywiązanie i chęci by zrobić coś więcej. Także by się po prostu pokazać i okazać lepszym niż druga ekipa. Także w trakcie meczu. To część widowiska, która go urozmaica a w naszej kopanej lidze, czasem sprawia, że warto było w ogóle spojrzeć.
@Lojer: Też jestem ciekaw, jak z tymi oprawami wygląda od zaplecza. Np. w Stali to chłopaki sami to robią, w Cracovii chyba też jak się orientowałem.
"Bo generalnie znam przykłady kilku klubów gdzie towarzystwo kibicowskie uważa się za sól ziemi czarnej i uważa, że "im się należy"
I tu jest pewnie ta druga strona... A zależy ona tylko od ludzi. Chyba nie wszędzie tak jest, a na pewno nie tam, gdzie klub widzi w towarzystwie kibicowskim partnerów. A kibicowskie towarzystwo rozumie, że są częścią, ale nie najważniejszą.