@olo - Jak Twoje typy wejdą idealnie, to i 2 moje też za 1 pkt.
Musicie się pogodzić: Metoda - przebudzenie mocy!
W Łęcznej nastroje przed meczem minorowe, coraz niżej w tabeli. Na mieście słychać o grze na wiosnę w Lublinie (kopalnię przejęła Enea i nie czuje potrzeby identyfikacji z Łęczną), a kibice śpiewają "Władze to kpina, nie ma tematu Lublina".
Tak jak w kilku poprzednich meczach po kwadransie Łęczna miała dwa w plecy, to u po 10 minutach mogła prowadzić 2-0. Pierwsza akcja - gol. I wyglądało, że po jedenastu to żadna drużyna nie skończy, bo co chwila kartka albo kontuzja.
Są Pawełki, Cabaje, to nie ma wyjścia: był w meczu i prusaczek. Sprezentował chłop bramkę Lechii.
Peszko - gdyby nie trybuny, niewidzialny. Janusze krzyczeli bezlitośnie "Peszko cieniasie, na euro nie pojedziesz. Pokaż coś, bo ci taxi wezwiemy".
I tak samo niewidzialna była ta Lechia, sytuacji niewiele, jeden strzał wyjęty z trudem przez Prusaka, a tak to bez zagrożenia.
Marić - zasadniczo bezrobotny.
Na trybunach Marek Jóźwiak.
A Łęczna powinna była strzelić jeszcze ze trzy bramki, ale Bonin przerzucił Maricia i nie trafił w bramkę, a kilka razy fatalnie zachował się Świerczok (dla mnie dużo słabszy piłkarsko od Śpiączki) - raz w kontrze zdecydował się na strzał (niecelny) a mógł podać, raz podał niecelnie (a Śpiączka wychodził sam na sam).
Po meczu kibice podczas przybijania "piątek" zapraszali Velo i Leandro na śledzika.
Obserwacja z kawiarenki klubowej - transmisja telewizyjna "live" jest opóźniona jakieś 20-30 sekund do rzeczywistości.
Przed meczem Słowik zamówił wysokie zwycięstwo Łęcznej i czerwone dla Maka i Maricia. Załatwiłem z prezesem co się dało...