No to emocje do końca!! Dziękuję Wam za prowadzenie Live
Czyli wygląda na to, że gramy dalej w parach:
Lojer - Akneo
Morwi - Elessar
Picio - Nowy
Kushina - Lukaszz
Jutro wyciągnę wyniki ostateczne, do czwartku postaramy się z Krakusem opisać zmagania i zapowiedzieć ćwierćfinały.
@Kris: dziękuję!! Szampana nie ma, ale zimne piwko na awans otworzyłem
Pokonać obrońcę Pucharu, ależ kopa daje! Wielu powie, że to szczęście

ale jestem z siebie dumny!
--
Szczęście. @Barni: jest rozkmina i to szeroka

O czym niżej.
Jak pisałem - zależy jak definiować szczęście i jak szeroko patrzymy (o czym jeszcze niżej). Nie pisałem, że wiedzą jest to, że Gutek coś strzeli. Wiedza to ta, że ma na to w mojej opinii największe szanse (a jednocześnie w tej kolejce wiedza to niepewna gra w podstawie). Zgadzam się, że nie można przewidzieć jak ktoś zagra czy strzeli czy zagra czy asystuje i czy strzeli samobója albo zrobi karnego lub co gorsza złapie kontuzje w 15. minucie. I że wiele z takich sytuacji można traktować jako szczęście/fart/pech. Ale nie wszystkie. I nie w szerszej perspektywie.
Umowne szczęście (sytuacje, których nie da się przewidzieć) jest elementem gry. Ale moim zdaniem nie decydującym, choć momentami mające kluczowe znaczenie.
Nie zgodzę się, że każda sytuacja, która powoduje radość bądź ból porażki wynika ze szczęścia bądź jego braku. A już będę twardo oponował przeciw zdaniu, że fantasy to tylko szczęście. Bo czy Akneo miał szczęście, że był 3 razy z rzędu w finale Pucharu i właśnie ma szansę na 4? Czy wielkim pechem jest 26 rozegranych sezonów i ani jednego mistrzostwa Nowego? Dla mnie 6 mistrzostw Lojera to przede wszystkim umiejętności.
Ładnie byłoby mi każde niepowodzenie kwitować brakiem szczęścia. Wtedy na każde "nowizna" skierowane w moją stronę, pisałbym: Panie, nie śmiej się, to pech
Z jednej strony można uznać za pech Akneo2, że Pawłowski wszedł w końcówce i nie zapunktował Delew. Z drugiej można, jak Lojer, wiedzieć, że Pawłowski nie gra od początku i to jest coś co nie da się przewidzieć (pech), ale to jest Pawłowski i jest duża szansa, że wejdzie (wiedza), zatem słowa Lojera tu wpisane, że nie liczył na Delewa dużo mówią. A gdyby nie wszedł - to punkty Delewa to szczęście (wypalił nagle) czy wiedza?

Miałem go w składzie, miał potencjał na punkty. Więc posiadanie go w składzie to szansa, w przeciwieństwie do Obsta z Pogoni, który po prostu prawie nie gra (i takie 15 pkt Obsta to szczęście).
I tu wchodzi perspektywa, z której propozycja nowego składu na każdą kolejkę powoduje, że proporcje (skracam) wiedza vs. szczęście przesuwają się na korzyść szczęścia. Na tę jedną kolejkę nie brałbym pod uwagę Gutka. Ale w sytuacji, gdy mam go już w składzie, jest relatywnie tani i wiem, że w perspektywie rundy to on ma szansę na najwięcej punktów w Niecieczy - wstawiam go w podstawę. To, że mam go od samego początku można nazwać szczęściem (kto go miał w 1. kolejce gdy punktował?) albo wiedzą (sparingi, przewidywany skład na rundę). Zależy jak definiujesz szczęście.
Dalej - z doświadczenia, w jednej kolejce może odpalić ktoś kto nie interesuje się składem (pisałem nawet o tym przypominając słowa Pira
fantasyfutbol.pl/inne/dac-grze-grac-sie-samej/
Piru gra, ale nie zmienia. Kiedyś wygrał kolejkę). Najnowszy przykład to Picio. Ale w dłuższej perspektywie ma moim zdaniem mniejsze szanse na sukces.
Moją teorię psuje gość z tej edycji
fantasy.ekstraklasa.tv/user-team/view/staromodni-kownaty/15
Od 2. kolejki nie zmienia składu, jest 8. w generalce (co ciekawe, w poprzedniej kolejce z ławki wszedł Delew). Szczęście? Czy jednak wiedza by mieć Vassiljeva, Niko, Moriokę, Polacka, Frączczaka?
To pierwszy taki przypadek jaki znam, ale bliżej mi pisania o wyjątku potwierdzającym regułę
Swoją drogą Panowie z Fantasypl.pl (jak dobrze pamiętam) definiują proporcje na 60% szczęścia i 40% wiedzy (ja to widzę odwrotnie). Mnie to zdziwiło - goście, którzy rzucają liczbami przed każdą kolejką (to przez nich w zasadzie tak patrzę na ekstrastats) i tak wskazują szczęście. Ale jako najważniejsze, ale nie jedyne.
Inny przykład - człowiek, który zawsze był w czołówce Wygraj Ligę (raz wygrał) przez moje 8 sezonów - mówił, że decydująca jest głównie tzw. wiedza, ale w kluczowych momentach (wybór kapitana), gdy wiedza nie rozstrzyga decyduje szczęście.
Rozkmina duża