Czy Lech się wygazował ?
Lech Poznań - drużyna, która zdominowała jesienne rozgrywki ligowe, przebojem wdarła się do 1/8 Pucharu UEFA, drużyna która miała szansę przyćmić legendarną już powoli Wisłę Kraków Henryka Kasperczaka. Miała...
26 luty i rewanżowe spotkanie Lecha z Udinese okazało się być kolejnym spotkaniem z cyklu "Koniec marzeń, koniec snów, Nasi jadą do domu..." Patronem zaś nowego czarnego czwartku w historii polskiej piłki nożnej stał się Marcin Kikut, którego ,, ...rany boskie" za sprawą redaktora Iwańskiego poznała w 90 minucie meczu cała Polska.
1/8 finału pucharu UEFA i odpadnięcie po wyrównanej grze z przeciwnikiem klasy Udinese nie dawało podstaw nawet największym pesymistom do wątpienia w wiosenną dyktaturę Kolejorza na polskich boiskach.
Tymczasem weryfikacja faktycznej formy Lecha przyszła już 3 dni później - 1 marca w niedzielę Lech jako jedna z ostatnich drużyn ekstraklasy rozpoczął wiosenną rundę rozgrywek ligowych - przeciwnikiem był bełchatowski GKS. Po dramatycznym meczu poznaniakom udało się w ostaniej chwili wyrównac i na koniec zdobyc zwycięską bramkę wygrywając 3:2. Lech nie zachwycił, ale zrobił swoje - słabszą postawę obrony przypisywano występom w pucharze.
Tydzień później przeciwnikiem Lecha była odnowiona Jaga nad którą zwycięstwo miało ukazac prawdziwą potęgę ofensywy podopiecznych Franza Smudy - skończyło się na wymęczonym 1:0. Wtedy też niektórzy zaczęli dopatrywac się pierwszych oznak zmęczenia poznańskiej drużyny.
Kolejne spotkania nie przyniosły złudzeń:
Górnik-Lech 1:1 - szczęśliwy remis po fatalnej grze z walczącymi o utrzymanie zabrzanami
Lech - Arka 0:0 - kolejny mecz zapowiadany jako egzekucja drużyny przyjezdnej o którym kibice z Poznania jak najszybciej będą chcieli zapomniec
Lech-Wisła 1:1 - remis z podnoszącą się po stracie Pawła Brożka Wisłą nijak miał się do jesiennej przejażdzki Lecha do Krakowa (1:4)
Piast-Lech 1:2 wymęczone zwycięstwo z jedną z najsłabszych drużyn w lidze
Lech-ŁKS 1:1 nieobliczalny ŁKS z niesamowitym Bodzio W. pokazują, że w piłce nie liczą się pieniądze - a ,, chciec to móc"
Ostatni hit kolejki Legia-Lech (1:1) to podsumowanie poczynań Kolejorza w tym, że odwrotnej kolejności.
W pierwszej połowie Lech całkwocie bezradny był permanatnie bombardowany przez artylerię Legionistów, którą dowodzili Roger wraz z Chinyamą. Wydawało się, że oglądamy widowisko w którym pretendent do mistrza (Legia) pastwi się nad ostatnią drużyną w tabeli. Gdy skończyła się pierwsza połowa prezesi LM posiadający w swoich szeregach stałecznych zawodników zacierali ręce - zwłaszcza, że było widac wysoką formę Chiyamy.
W drugiej połowie na boisko wybiegła jednak całkowicie odmieniony Lech - silna, ofensywna i zacięta maszyna do strzelania bramek i tylko dobrym interwencjom Jana Muchy oraz braku szczęscia poznańskich napastników powinni dziękowac warszawscy kibice.
Mecz w Warszawie pokazał, że Lech na pewno nadal jest zespołem nieobliczalnym - to jest jednocześnie jego największa słabośc jak i siła. Wydaje się, że błąd popełnił Franciszek Smuda - który nie potrafi dostatecznie zmobilizowac swojej młodej drużyny.
Arboleda myśli o przejściu na Zachód i mówi o tym oficjalnie. Podobnie Rengifo, odejść ma podobno Murawski - to wszystko i presja na dobre wyniki nie sprzyja na pewno atmosferze w szatni.
Podsumowując - jaką drużynę Lecha zobaczymy pod koniec sezonu - tą z pierwszej połowy w Warszawie, czy tą z drugiej?
Pokuszę się o stwierdzenie, że cała lawina niepowodzeń zaczęła się od "ran boskich Kikuta" i to w tym zawodniku należy dopatrywac się znaków na przyszłośc.
Jak wiemy Kikut wywalczył z powrotem miejsce w podstawowej 11, na dodatek to on strzelił zwycięską bramkę w ostatnim wygranym przez Lech meczu z Piastem.
Zatem idąc za ciosem - mistrzowstwo powędruje jednak do Poznania.
Woody
3 komentarzy
-
Link do komentarza
czwartek, 30 kwiecień 2009 23:01
napisane przez nowy
Lech występami w UEFA podniósł sobie poprzeczkę - wiele po nim oczekujemy.
Moim zdaniem przyczyna tego stanu rzeczy leży w myśleniu Smudy. Wg niego wystarczy mieć 11-12 dobrych zawodnik i można grać.
Tymczasem brak rotacji w składzie to ryzyko: -kontuzji, -zmęczenia, -braku świeżości, -zniechęcenia
a także, a może przede wszystkim, wielkiej pewności siebie zawodników - bez presji, że ktoś może wskoczyć na ich miejsce nie dadzą z siebie wszystko zawsze.
Niech Franz to zrozumie a będzie dobrze. -
Link do komentarza
poniedziałek, 04 maj 2009 12:00
napisane przez nowy
i kolejny remis w lidze. Lech chyba właśnie przegrywa mistrzostwo
-
Link do komentarza
poniedziałek, 04 maj 2009 16:00
napisane przez nowy
Kibice Kolejorza pokazali co myślą o grze swojej drużyny - więcej [link=http://barteknowak.blox.pl/2009/05/Zero-ambicji-Lecha.html][b]tutaj[/b][/link]
