tak jest zwycięstwo 3-2 po słabym meczu Stali, ale piorunującym ostatnim kwadransie, niech żałują ci, którzy wyszli po drugim golu dla rywali, ale po kolei - Mecz od początku pod dyktando Stali, ale bez efektów, niby były sytuacje po akcjach prawym skrzydłem Sobczaka, ale ostatnie podanie zawodziło/Stalowcy źle ustawiali się w polu karnym rywala. Przypominało to nieco sytuację z poprzednich meczy Stali, ale to Stal grała jak Miedź i nieco jak Sosnowiec - wg założenia kiedyś strzelimy gola i wygramy na stojąco. Wtedy nastąpiło coś czego mało kto się spodziewał, po wolnym rywala piłka wpada w pole karne Stali, nasi wybijają a ta wraca rywal przyjmuje i natychmiast strzela 0-1, błąd naszych, którzy nie wyszli w głąb boiska. Po stracie gola dalej gra się nie zmienia Stal ma piłkę a rywal w defensywie i nic z tego nie wynika. Po przerwie oczekiwania na trybunach tylko idą w jednym kierunku atak i atak Stali, tak się dzieje, ale nie ma żadnych efektów w postaci strzału na bramkę czy też dobrych akcji. To Tychy mają sytuacje, ale Kozioł broni strzał Świerczoka (bardzo brutalna gra tego gościa). Tychy grają od początku drugiej połowy na czas, bramkarz dostaje żółtko i stwarza sobie kolejną sytuację. Stal oddaje pierwszy celny strzał po ponad godzinie gry, Żubrowski prosto w bramkarza rywali. Na kwadrans do końca goście wychodzą z kontrą ich kapitan dostaje piłkę przed Koziołem, strzela lobem, a nasz bramkarz siatkarską wystawą podbija piłkę i ta wpada do bramki 0-2, kibice wychodzę, na trybunach gwizdy. I się zaczyna kwadrans agresji i gry Stali. Chwilę po golu dla gości Getinger strzela prawą nogą i gol 1-2, pojawia się szansa na remis, ale trzeba grać. Nasi zaczynają strzelać - Buczek, zablokowany Radulij na 12 metrze a goście symulują i ewidentnie grają na czas. Zalepa po rożnym świetnie strzela, ale bramkarz rywali to broni. Pięć minut do końca piła po rykoszecie dolatuje do Cholewiaka, ten przyjmuje na lewą nogę i bomba mamy remis. Goście dalej swoje, amy swoje. Wrzutka w pole karne, piłka z dziwną rotacją odpija się od murawy, lobuje wychodzącego bramkarza gości a ten końcem palców kieruje ją na róg, było gorąco. Rywal gra brutalnie, ale bez reakcji sędziego, po jednym z fauli gości wolny dla Stali. Sulewski ustawia piłkę, centruje i Zalepa pakuje piłkę do siatki 3-2, na trybunach szał, szał, szał. Z nieba do piekła (ta sytuacja do złudzenia przypominała mecz Stali z Błękitnymi Stargard 3-2 dla Stali po pamiętnych błędach Libery i ostatnim golu Zalepy po centrze Sulewskiego). To jeszcze nie koniec, śedzia nie panuje nad wydarzeniami boiskowymi, goście wpadają w pole karne, ogromne zamieszanie, nieco bilarda, ale piłka wybita do Buczka, a ten daje się faulować. Wolny, nie koniec, mamy to, kolejne zwycięstwo na które się nie zanosiło. W Stali na wyróżnienie zasłużyli Cholewiak i Getinger. Goście grali brutalnie, a sędzia - bardzo słaby - nie reagował na to, powinni kończyć mecz w 9, czerwień powinni dostać Świerczok i Mańka (ten staranował Cholewiaka skacząc mu na plecy). Po 4 meczach u siebie (9 pkt) mamy teraz dwa wyjazdy do Siedlec (niedziela) oraz do Nowego Sącza, a kończymy w ostatni weekend listopada meczem z Zabrzem u siebie - może być TV.