Przegrywamy 1:2 z Górnikiem...
Mecz na remis. Zaczął się świetnie, od szarży Sobczaka i strzale pod poprzeczkę Pawłowskiego, który naszym okiem zawalił tę bramkę. To był nasz "mocny punkt" - bramkarz rywala. Szkoda, że tak mało strzelaliśmy na jego bramkę..
1. połowa była nasza. Do 15. minuty nasz napór, bramka, kontrola. Później oddaliśmy piłkę rywalowi, ale można było być zadowolony. Górnik jedna praktycznie 100% okazja, ale pozostawiony bez opieki Kurzawa strzelił nisko i Sulewski mógł to wybić z linii. Był optymizm przed drugą.
Niestety w drugiej siadło, choć jej początek tego nie zapowiadał. Dwie nasze groźne akcje raz lewym, raz prawym skrzydłem - niewiele brakło do 2. bramki. Wtedy byłoby spokojniej. Niestety z czasem, w zasadzie dość szybko nam to siadło. Zagrożony czerwienią* Żuber zszedł, w jego miejsce Lech. O ile kapitan nie rozgrywał dobrych zawodów, o tyle zmiana fatalna - straciliśmy kontrolę w środku, Lech miał jedno dobre zagranie, gdy w naszym polu karnym uprzedził rywala. Do przodu nic.
Czym dalej w mecz, tym większy chaos u nas. Kolejne zmiany (Prejs i Buczek) nic nie wniosły. Ze słów trenera i relacji klubowej (niżej) wynika, że sporo w tym środowego meczu w Siedlcach.
Górnik wykorzystał nasze błędy. Najpierw piękny gol z dystansu. Aczkolwiek ten strzał był sygnalizowany i tu środek pola zawalił, bo do niego dopuścił.
Druga bramka to konsekwencja naporu Górnika i naszego chaosu. Wrzutka, Angulo ładnie głową, celnie i Kozioł bez szans.
Na wyróżnienie moim okiem zasługuje Marciniec - widać, że poczynił największe postępy w tej rundzie. Choć nie ustrzegł się błędów (spóźnione interwencje, niecelne podania) to przypominał Żubra sprzed dwóch sezonów, gdy widziałem w nim lidera 2. linii. Ciągnął grę.
A także Radulj. Pewność siebie, odważne wejścia zarówno w ataku, jak i obronie. Nie widać po nim początku sezonu.
Szkoda. Tym bardziej, że wróciłem po przerwie na stadion i są tu osoby, które w tym widzą wynik
*wrócę do kartki Żubra. Nie podobał nam się sędzia. Na początku pod Górnika. Co upadek rywala, faul. Do 30. minuty dał nam dwie karki. Nieco się poprawił pod koniec 1. połowy i w 2. odsłonie, ale pozostaje ten niesmak, że prawie co mecz tak to wygląda. To nie usprawiedliwia, ale złości, szczególnie na meczu.
Relacja klubowa:
stalmielec.com/?p=31568
Wypowiedzi trenerów, Getka i kulisy
stalmielec.com/?p=31563
(w kulisach fotki z bramki Sobczaka, widać co nieco - skąd uderzał i jak i co zrobił Pawłowski).