Naczelny: Skupiam się na swoim zespole
Mam podobne cele jak choćby Lech czy Wisła. Co najmniej podium. W pierwszym sezonie byłem czwarty, zabrakło niewiele. Czas przejść do historii Ligi Mieleckiej i zdobyć medal! Nie patrzę na grę przeciwnika, skupiam się na swoim zespole. Jest jeszcze 10 kolejek, tak naprawdę mistrzem może zostać ktoś z dużą na ten moment stratą punktów do lidera.
Rozmawiamy z Naczelnym, prezesem Gks.net.pl, który wygrał 3. kolejkę LME. To jego największy sukces w historii występów LME. Naczelny opowiada nam o ostatniej kolejce, celach na sezon, ale także bardzo ciekawie o Ekstraklasie. Zapraszamy!
Nowy, La Gazzetta: W Lidze Mieleckiej grasz już drugi sezon, ale dopiero teraz wygrywasz kolejkę. Długo czekałeś...
Naczelny, Gks.net.pl W pierwszym swoim sezonie w jednej kolejce przekroczyłem zdaje się 70 punktów, ale wtedy to nie wystarczyło. Nie spodziewałem się zwycięstwa tym razem, bo wynik nie jest taki wysoki. Prawdę mówiąc, liczyłem na zdobycie kilku punktów w niedzielę, ale kontuzji doznał jeden z moich napastników – Diaz, a Orest Lenczyk tak namieszał w składzie, że na ławce zasiedli również Kelemen i Mraz – piłkarze mojej jedenastki.
Przyznam, że stawiałem, że wygrasz kolejkę wcześniej. Na Ekstraklasie jako redaktor Ekstrakalsa.tv znasz się jak mało kto. Tymczasem chyba nie miało to tak dużego znaczenia...
Ktoś powiedział, że piłka nożna dlatego jest tak popularna na świecie, bo zawsze i każdego potrafi zaskoczyć. Najsłabsi mogą ograć najlepszych, itd. Konia z rzędem temu, kto przewidziałby, że MVP 18. kolejki wg Canal+ Tomasz Brzyski, w kolejnej serii spotkań zaliczy samobója. Wiedzieć o lidze można zatem wiele, ale każdy mecz może zakończyć się niespodzianką.
Wygrywasz kolejkę z 49 punktami. Może to jeszcze zmienić mecz Lecha z Górnikiem, który zostanie rozegrany 28 marca a punkty z tego meczu wliczone do tej kolejki. Myślisz, że Rudniew i spółka mogą coś zmienić w tej kwestii?
Jak mówiłem wcześniej, mnie zawiodła cała trójka, wydawałoby się pewniaków ze Śląska, więc mecz Lecha może zarówno zmienić wiele, jak też nie zmienić nic.
Wygraną dał Ci przede wszystkim kapitan Wawrzyniak. Czemu on a nie np. ktoś z ofensywnych graczy? Wielu z prezesów LM Przed kolejką kupiło Ljuboję.
Zastanawiałem się nad Ljuboją, ale nie wiedziałem jak po zakontraktowaniu Blanco Serba na boisku ustawi Maciej Sorża. Było ryzyko, że bohater meczu ze Śląskiem nie zapunktuje. Licząc na czyste konto w meczu z outsiderem, wolałem oddać opaskę kapitana Wawrzyniakowi i ściągnąć do drużyny jeszcze jednego obrońcę Legii – Jędrzejczyka. Ruch okazał się strzałem w dziesiątkę.
Popisałeś się jeszcze jednym transferem. Sprowadziłeś Kiełba sadzając na ławce Traore a ten odwdzięczył Ci się bramką i 7 punktami. Dotąd chyba nie miałeś takiego nosa do transferów?
Bardzo mnie to ucieszyło, bo w poprzedniej rundzie moje transfery były zazwyczaj nietrafione. Pod koniec jesieni żartowałem nawet w rozmowach z innymi graczami, że piłkarz X na pewno dostanie kartkę, zmarnuje jedenastkę, albo zejdzie z kontuzją, tylko dlatego, że ja kupiłem go przed kolejką.
To tak jak teraz ja mówię, że kogo kupię na pewno nic nie zagra ;) W Twojej drużynie było też kilka mankamentów. W składzie Kelemen, Mraz i Diaz ze Śląska. Jak już mówiłeś, żaden nie zagrał. Sam też przejechałem się na graczach Śląska. Lenczyk nas oszukał?
Jak już wspomniałem, liczyłem na nich. Choć po klęsce z Legią do zmian w składzie dojść musiało, to tak naprawdę liczyłem się tylko z posadzeniem na ławce Mraza. Gikiewicz w bramce to, jak mówisz, swego rodzaju „oszustwo” Lenczyka. Diaz w ostatniej chwili wypadł z kadry na mecz z powodu urazu. Nie dało się tego przewidzieć.
Mimo to, awansowałeś na 10. pozycję. To 12 miejsc wyżej niż w poprzedniej kolejce. Jakie masz cele na ten sezon?
Mam podobne cele jak choćby Lech czy Wisła. Co najmniej podium. W pierwszym sezonie byłem czwarty, zabrakło niewiele. Czas przejść do historii Ligi Mieleckiej i zdobyć medal!
Po 3 kolejkach można już rozeznać się kto prezentuje się najlepiej, kto jednak nie tym razem. W kim upatrujesz kandydatów na mistrza LME?
Odpowiem jak wielu trenerów. Nie patrzę na grę przeciwnika, skupiam się na swoim zespole. Jest jeszcze 10 kolejek, tak naprawdę mistrzem może zostać ktoś z dużą na ten moment stratą punktów do lidera.
Z opóźnieniem rusza Puchar LME. W tym sezonie liczysz na więcej niż 1/8 finału, gdzie dotarłeś dotąd najdalej?
Puchar jest ciekawym uatrakcyjnieniem ligowych zmagań. Tak, chciałbym zajść dalej również w tych rozgrywkach.
A jak oceniasz postawę Śląska, który w naszej rozmowie się przewijał? Właśnie stracił pozycję lidera na rzecz Legii. Po rotacji w składzie widać, że Lenczyk zaczyna kombinować. Patrząc na moje ruchy przy składzie, kombinowanie nie wychodzi. Wrocław gra jeszcze o mistrza?
Teraz Legia jest na topie, ale nie możemy zapominać, że w naszej lidze do maja wiele może się zmienić. Jeszcze przed meczem z warszawianami, ekipa Lenczyka miała otwartą drogę do mistrzostwa. Wrocławianie bardzo słabo zaczęli wiosnę, ale to znak, że teraz będą grali już tylko lepiej, a obniżkę formy zanotować mogą inni. Mówi się, że teraz to drużyna Skorży ma do triumfu otwartą szeroką autostradę. Czy na pewno? Poza Śląskiem, który ma przecież tyle samo oczek, trzy punkty za prowadzącą dwójką nagle znalazł się Ruch, który imponuje mi konsekwentną grą. Takiej nie prezentowały w tym sezonie ani Legia (wpadki z Podbeskidziem, ostatnio Górnikiem), ani Śląsk (0:4 z Legią, wcześniej 0:3 w Bełchatowie). Do końca na pewno będzie ciekawie, a lider może się jeszcze kilka razy zmienić.
Legia, no właśnie - marudziliśmy, że odejście Rybusa i Komorowskiego to osłabienie drużyny. Tymczasem rozwiązano największy problem w drużynie Skorży czyli brak napastników. Idą na mistrza?
Legia co roku idzie na mistrza i jeszcze długo to się nie zmieni. Teraz przy Łazienkowskiej wiedzą, że wszystko zależy od nich. Trzeba jednak pamiętać, że lider często ma trudniej niż próbujący go doścignąć rywal. Przekonał się o tym Śląsk, drużyna Skorży też może się o tym przekonać. Warszawianie gają jeszcze o Puchar Polski, a kiedy dojdą kontuzje, kartki, nagle Borysiuka, Rybusa, a przede wszystkim Komorowskiego, może naprawdę zabraknąć.
Wielu prezesów LM żywo interesuje się Cracovią. Czy po zmianie trenera zespół z Krakowa ma szansę na utrzymanie?
Po trzech kolejkach rundy wiosennej nie potrafię powiedzieć, który zespół gra najlepiej (z formą trafiły Korona, GKS, Podbeskidzie), ale wiem, kto prezentuje się najgorzej. To Cracovia. Przed trenerem Kafarskim bardzo ciężkie wyzwanie, bo w zespole Pasów nie widzę zawodników, którzy potrafiliby strzelać bramki, a żeby się utrzymać nie wystarczy remisować 0:0. Co więcej, na niskim poziomie stoi też defensywa ekipy z Kałuży. Wiele wyjaśni najbliższy mecz z ŁKS, który może być nieudanym debiutem byłego szkoleniowca Lechii i gwoździem do trumny Cracovii.
Inni kibicują Polonii. Czy to zespół na miarę walki o mistrzostwo czy ponownie zebrali niezłą paczkę i... nic ?
Raczej to drugie. Nawet po porażce z Widzewem, wierzyłem, że Czarne Koszule pokażą dobry futbol w Bełchatowie, ale nic z tego. Poza tym, mieszać zaczyna prezes Wojciechowski, który zamierza znów zmienić trenera. Zespołowi nie pomagają też hasła właściciela w stylu „Sikorski już u mnie nie zagra”. Nie zdziwię się, jeśli niebawem każdemu z polonistów będą na boisku drżeć nogi.
Jesteś z Bełchatowa, chodzisz na mecze GKSu. Skazywana na słabą grę drużyna radzi sobie jednak nieźle. Jak to jest?
Od kiedy zespół przejął Kamil Kiereś widać stałe postępy w grze. GKS grał nieźle już jesienią. Wygrał ze Śląskiem, Zagłębiem, ale na wyjazdach, choć prezentował się dobrze, często nie potrafił postawić kropki nad i. Przerwa zimowa w Bełchatowie została bardzo dobrze przepracowana i okazuje się, że nieznany dotąd trener i uznawany przez wielu za słaby zespół potrafią utrzeć nosa mierzącym w mistrzostwo Lechowi czy Polonii. Mówi się o ciągłym osłabianiu GKS, ale nie należy zapominać, że w zespole pozostali tak wartościowi gracze jak Kosowski, Wróbel, czy Nowak. W obronie doświadczonych Popka i Lacicia wspiera młodzieżowy reprezentant Modelski. Świetnie w zespół potrafili wkomponować się też nowi – Wilusz (już wygryzł ze składu Szmatiuka), Giel (udanie zastąpił Barana w meczu z Górnikiem), Wacławczyk (zagrał poprawnie w starciu z mocną Polonią), czy wreszcie Mateusz Mak (strzelec gola na 2:0 w ostatnim spotkaniu).
W Bełchatowie na trybunach można spotkać niewielu widzów, chyba najmniej w Ekstraklasie. Nie boli Cię to jako kibica?
To bardzo zniechęcające i dołujące. Patrzymy z kolegami na trybuny i zdajemy sobie sprawę, że tak niska frekwencja to wstyd i niebawem miejsca dla takich małych pod względem kibicowskim klubów w ekstraklasie może zabraknąć. Mnie to boli szczególnie, bo dla mnie każdy mecz jest wyjazdem. Mieszkam w Warszawie, a staram się być na każdym spotkaniu przy Sportowej. Muszę wcześniej pokonać 170 kilometrów, więc tym bardziej dziwię się ludziom, którzy mają coraz atrakcyjniejszą ligę na wyciągnięcie ręki, a wolą w tym czasie obejrzeć mecz w telewizji, albo pójść do sąsiada na grilla.
Kim prywatnie jest Naczelny? I właśnie, dlaczego Naczelny?
Na co dzień co prawda pracuję przy serwisie ekstraklasa.tv, ale mam też swój prywatny serwis - GKS.net.pl, który traktuje jako hobby. Z racji tego, że bawimy się tam z naszymi czytelnikami w lidze prywatnej, mój zespół jest oficjalną drużyną redakcji, którą dowodzi Naczelny, czyli ja. Przy okazji pochwalę się, że liga GKS.net.pl zajmuje wysokie 4. miejsce wśród wszystkich lig prywatnych.
rozmawiał Nowy
