Kara: W tym towarzystwie czuję się niczym rybka w wodzie
Udział w LM jest dla mnie osobistym wyzwaniem zważywszy na to, że pozostali prezesi grają już kolejny sezon z rzędu. Mam nadzieję, że nie zamknę tabeli a mój debiut będzie zachętą dla pozostałych kobiet do udziału w LM - opowiada La Gazzeccie jedna z dwóch prezesek Ligi Mieleckiej Kara.
Debiutujesz w Lidze Mieleckiej. Zapewne namówił Cię mąż - znany wszystkim Maro. Długo Cię przekonywał?
Początkowo przyglądałam się "działalności" Mara w LM. Uznałam to za świetną zabawę z nutką zdrowej rywalizacji.Decyzja o przystąpieniu do LM zapadła dość szybko. Przyszedł nowy sezon i oto jestem :)
Trudno było zacząć? Poznać zasady, dobrać skład...
Początki zazwyczaj stawiają przed nami nowe wyzwania. Kilka przestudiowanych rankingów, zestawień i nieoceniona pomoc męża pomogły mi postawić pierwsze kroki. Teraz po tych pięciu kolejkach złapałam bakcyla, dzięki czemu z pasją śledzę występy drużyn jak i pojedynki poszczególnych zawodników.
Nazwałaś swój zespół „Piranie”, dlaczego?
Piranie to dość waleczne stworzonka, podobnie jak moja drużyna. Dzięki agresywnej strategii zmierzamy by osiągnąć swój cel!
Jaki jest Twój cel w tym sezonie?
Nie mam wielkich oczekiwań, ale nie ukrywam że chciałabym uplasować się gdzieś na górze tabeli. Czas pokaże jak będzie...
Po kilku kolejkach i ponad miesiącu gry możemy zapytać, czym jest Liga Mielecka dla Ciebie?
LM jest sposobem na odreagowanie po ciężkim dniu, chwilą dobrej zabawy połączonej z odrobiną rywalizacji w gronie jakże zacnych prezesów.
Twoja drużyna świetnie zaczęła sezon. Na jakiej podstawie dobierałaś skład? Czy Maro Ci pomagał?
Przyznam szczerze, że moja wiedza na temat poszczególnych drużyn była dość skromna. Początkowo stawiałam na kobiecą intuicję, która jak widać nie zawiodła. Im dalej w las tym więcej statystyk, śledzenie formy zawodników, wymiana poglądów z mężem... To pozwoliło mi ustalić skład na minione kolejki.
Jesteś jedną z dwóch prezesek Ligi Mieleckiej. Jak się czujesz w towarzystwie tylu prezesów?
Towarzystwo mężczyzn dodaje dodatkowej pikanterii całej zabawie. Dzięki tak zacnym prezesom czuję się niczym "rybka (pirania) w wodzie". Udział w LM jest dla mnie osobistym wyzwaniem zważywszy na to, że pozostali prezesi grają już kolejny sezon z rzędu. Mam nadzieję, że nie zamknę tabeli a mój debiut będzie zachętą dla pozostałych kobiet do udziału w LM.
Rywalizujesz z Marem? Sprawdzacie kto był lepszy, czy nie zwracacie na to uwagi?
Oboje dobrze się bawimy. Dobry wynik jednego stanowi powód do radości drugiego. Myślę, że rywalizujemy bardziej z pozostałymi graczami aniżeli ze sobą.
Po przerwie wracamy do gry. Zmienisz swój skład?
Na pewno pojawią się nowi zawodnicy w moim składzie. Bliższe szczegóły zapewne na dniach, ale niech pozostaną one słodką tajemnicą ;)
Kogo warto mieć w składzie w najbliższych kolejkach?
I to jest właśnie pytanie, które też mnie nurtuje. Dobre drużyny grają wyjazdowe mecze a zatem może być różnie.Wydaje mi się że po raz kolejny postawię na kobiecą intuicję i z odrobiną szczęścia zdobędę upragnione punkty.
rozmawiał Nowy
Czytaj także:
Zupka: Wylądować dalej niż wystartowałam
