Morwi: Kto ryzykuje, ten albo bardzo dużo zyskuje, albo bardzo dużo traci
Do końca liczyła się właściwie trójka. Przed ostatnią kolejką, biorąc pod uwagę to, że prezesi mieli podobne składy, musiałem mieć jak najwięcej zawodników innych niż Struś i w dodatku lepiej punktujacych od odpowiedników u Małych Ptaszków. Zaskoczyłem taktyką i nieprzewidywalnymi zmianami. Udało się.
Morwi, prezes KUL Mielec, Mistrz LM Wygraj Ligę w 13. sezonie w rozmowie z La Gazzettą opowiada o zakończonym sezonie. Zdradza co było kluczem do wygranej, co utrudniało walkę o mistrzostwo, którego z zawodników najbardziej cenił i dlaczego opłaca się stawiać na obronę. W wywiadzie także o Hattricku i piłkarskiej karierze prezesa.
La Gazzetta: KUL Mielec mistrzem Ligi Mieleckiej! Trudno było wygrać?
Morwi, prezes KUL Mielec: Choć przez wiekszość sezonu na swoich rywali spoglądałem z dużym luzem, gdyż miałem przewagę praktycznie od 1. kolejki, to finisz pokazał, że wygrać tę edycję ligi mieleckiej było wręcz bardzo trudno.
W zasadzie jednak było tak, jak zapowiedziałeś po 1. kolejce: "w tym sezonie postanowiłem się wziąć za LM. Mam dobrą wiedzę piłkarską, więc wreszcie postanowiłem ją wykorzystać". Ale tak szczerze, czy na samym początku widziałeś siebie w roli mistrza?
Może nie widziałem się w roli mistrza, ale wierzyłem, że do końca będę się liczył w walce o niego. I tak się stało. Pozazdrościłem koledze z Lublina, Lojerowi, mistrzostwa, więc musiałem się zmobilizować by osiągnąć cel. Dzięki temu po naszym mieście może chodzić już dwóch mistrzów Mielca ;)
Tym samym w Lidze Mieleckiej powstały dwie siły - mistrzostwo dla Lublina, Puchar dla Krakowa. Czujesz rywalizację a może napięcie pomiędzy tymi miastami?
Nie, nie czuję tej rywalizacji. Dzięki temu, że Lojer od lat plasuje się w czubie tabeli, a ja w obecnym sezonie dołączyłem do niego, to raczej widoczna jest "nieskromna" rywalizacja "Lublin vs. reszta świata" ;)
Mistrzostwo jest Twoim największym sukcesem, na które długo czekałeś. Przecież grasz w Lidze Mieleckiej od jej powstania...
Nigdy nie przykładałem się na 100% do tej rywalizacji. Zawsze z biegiem czasu przestawałem się zajmować zespołem, co skutkowało klęską. Również słaba moja postawa w LM była przyczyną tego, że priorytetem były inne gry sieciowe typu Hattrick czy Sokker. W tych grach osiągnąłem już bardzo dużo, wręcz prawie wszystko. Przyszedł więc czas na LM Wygraj Ligę. Mówiąc szczerze, żałuję, że tak późno się zająłem w takim stopniu LM, bo są tu o wiele większe emocje niż w pozostałych grach, w których uczestniczyłem.
Przedsmakiem tego sukcesu mógł być tytuł prezesa poprzedniego sezonu (nagroda przyznawana za najwięcej wygranych kolejek). W tym również najwięcej, bo trzy razy byłeś najlepszy w kolejce. To niewątpliwie złożyło się na Twój końcowy wynik. Ale co było kluczem do wygranej?
Wspominałem o tym już przed ostatnią kolejką, że kluczem do sukcesu była równa, względnie wysoka forma punktowa przez cały sezon. Nikt nie zwrócił uwagi na to, że na ostatnią kolejkę wróciłem do swojego znanego ustawienia 5-3-2, które dało mi taką przewagę na początku sezonu. Na pewno ważnym czynnikiem liczenia się w LM jest po prostu zainteresowanie piłką nożną.
No właśnie. Od początku grałeś dość nietypowo. Zacząłeś piątką obrońców, przez większość kolejek grałeś czterema. Z reguły gracze Wygraj Ligę skupiają się na pomocnikach lub napastnikach. Skąd taka taktyka?
Po prostu w Polsce mało się strzela bramek. Ekstraklasa to nie liga hiszpańska czy angielska. Poza tym liga polska dysponuje słabymi napastnikami, których bardzo często wyręczają właśnie obrońcy.
Ale Twoja ofensywna natura piłkarska - grasz jako ofensywny pomocnik lub napastnik czy Twoje słowa z początku sezonu: "nos snajperski jeszcze czynnego piłkarza na pewno da swoje" sugerowały, że skupisz się głównie na napastnikach.
Nos snajperski przydał się w ostatnich kolekach, gdy dokonałem dobrych zakupów "z przodu". Tak, jak wspomniałem w poprzedniej odpowiedzi, mało mamy dobrych ofensywnych piłkarzy w polskiej lidze, a stawianie na piłkarzy, których "mają wszyscy" nic nie daje. Kto ryzykuje, ten albo bardzo dużo zyskuje, albo bardzo dużo traci ;). Mnie się akurat udało :)
Prześledźmy sezon. Jego początek należał do Ciebie. Dwie pierwsze kolejki wygrałeś, po 8. kolejce Ekstraklasy zbudowałeś prawie 50-punktową przewagę. I wtedy coś zaczęło się sypać...
Trochę zbyt pewnie się poczułem wtedy. Przestałem być konsekwentny w swoich decyzjach. Mniej czasu poświęcałem drużynie. Do tego natłok pracy, podróż poślubna do Grecji a później chwilowa depresja po powrocie do polskiej, szarej rzeczywistości. Jak widać powodów obniżki formy było sporo. Najgorsze jest to, że skumulowały się w mniej więcej w jednym czasie.
W efekcie po 11 kolejkach liderowania, co trzeba przyznać jest niesamowitym wyczynem, oddałeś prowadzenie Strusiowi. Sam sobie zgotowałeś nerwową końcówkę.
Zgadza się, sam sobie to zgotowałem, choć trzeba oddać hołd świetnemu pościgowi Strusia! Naprawdę wielki szacun. Zresztą, nudno byłoby gdybym utrzymał przewagę do końca sezonu, a tak to forum na końcu aż przegrzewało się od wpisów ;)
Chyba nie musimy pytać kto był najtrudniejszym rywalem. W końcu tylko Struś był w tym sezonie nad Tobą w tabeli..
Bardziej obawiałem się Lojera, ale Struś na swoich długich nogach szybciej nadrobił stratę do mnie. Walka jednak do końca rozgrywała się pomiędzy pierwszą trójką.
Po pierwszej kolejce mówiłeś: "Nie stawiam na Legię, choć jak to Legia może dużo namieszać. wydaje mi się jakby ten zespół był wypalony, gra niezwykle ociężale, brakuje armat z przodu". Tymczasem to Mięciel jako kapitan KULu w ostatniej kolejce dał cenne punkty i w efekcie mistrzostwo.
Nie spodziewałem się, że będę kibicował Legii, ale wszystko w życiu trzeba przejść ;) Postawiłem na nich, gdyż musiałem zaryzykować w ostatniej kolejce. Prezesi mieli podobne składy, chcą liczyć się w walce o tytuł musiałem mieć jak najwięcej zawodników innych niż Struś i w dodatku lepiej punktujacych od odpowiedników u Małych Ptaszków. Zaskoczyłem taktyką i nieprzewidywalnymi zmianami, udało się.
I, jak wspomniałeś, ponownie zmontowałeś obronę z 5 defensorami. Opłaciło się! Jeszcze raz dodamy, tak gra niewielu graczy Wygraj Ligę
Za 5 obrońcami przemawiały wyjątkowe okoliczności, czyli fatalny stan muraw pod koniec sezonu. Idąc dalej, można było się spodziewać bardzo mało składnych akcji i bramek. Co za tym idzie, obrońcy stawali się tym samym najlepiej punktującymi zawodnikami. Właśnie zdradziłem swój punkt rozumowania ;)
Wróćmy jeszcze do samych piłkarzy. Mięciel i obrońcy przywrócili Ci fotel lidera w ostatniej kolejce, ale w całym sezonie najwięcej punktowali Ci Małecki czy Peszko. Wyróżniłbyś jeszcze kogoś?
Zdecydowanie Farnkowski. Człowiek MASZYNA, jak już na niego stawiałem nigdy mnie nie zawiódł. Wszędzie go pełno, albo podaje, albo strzela. Fenomen jak dla mnie.
Przed decydującą kolejką powiedziałeś, a dziś to powtórzyłeś: "O mistrzostwie decyduje tak naprawdę cały sezon i utrzymywanie równego, wysokiego poziomu punktowego". W perspektywie całego sezonu byłeś najlepszy. Ale, nawet mimo 3 wygranych kolejek, w bezpośrednich pojedynkach nie było już tak wesoło. Dowodem ostatnie miejsce w grupie Pucharu LM. W 6 meczach, zaledwie 6 punktów...
Na fazę grupową Pucharu LM WL przypadł mój kryzys, poza tym miałem bardzo wyrównaną grupę. Do ostatniej kolejki mogłem wyjść z grupy, ale się nie udało. Od początku jednak moim celem nadrzędnym było podium w Lidze.
Podsumowując sezon, które ze swoich decyzji uważasz za najlepsze?
Taktyka gry 5 obrońcami dała mi dużą przewagę.
A o których roszadach chciałbyś zapomnieć?
Bodajże w przedostaniej kolejce wahałem się nad sprzedaż jednego z zawodników: Kirma lub Małeckiego. Sprzedałem Małeckiego, który wtedy zdobył 10 pkt, natomiast Kirm jedynie 2. Gdybym zrobił odwrotnie, wróciłbym na fotel lidera nieco wcześniej.
Niewątpliwie wiedza o piłce pomogła Ci dobrze dobierać skład. Gorzej było jednak z typowaniem wyników. Zająłeś 10. miejsce w naszym Typerze Ekstraklasy...
Tutaj się z redaktorem nie zgodzę. Przez pierwsze kolejki gdy typowałem to okupowałem miejsca albo 1. albo 2. Straciłem tak wysokie miejsce, gdyż nie zatypowałem kilku kolejek oraz kilku pojedynczych meczów. Bardzo dużo opuściłem, ale nie typer był moim głównym celem, choć miłym dodatkiem, z którego zbyt wcześnie zrezygnowałem.
Liga Mielecka zajęła 34. miejsce w klasyfikacji lig prywatnych. Jednocześnie byliśmy 4. ligą, w której kod do ligi nie jest publiczny a każdy prezes ma tylko jedną drużynę. Uważasz to za sukces?
Uważam, że to sukces. 4 miejsce wśród lig zamkniętych to super wynik. Nie byłem świadomy tego. Gratulacje dla nas wszystkich za taki wynik a jednocześnie wyzwanie na kolejny :)
Grasz w Wygraj Ligę niemal od jej początku, wtedy jeszcze pod nazwą Piłkarzyki. Jak oceniasz grę, chciałbyś coś w niej zmienić?
Zdecydowanie bardziej podoba mi się angielski jej odpowiednik, w który również gramy. Informowanie o kontuzjach i przerwach graczy, zmiana cen, to powinna być norma również w Wygraj Ligę.
Mówiąc o Fantasy Premier League, w LM PL KUL nie radzi sobie już tak dobrze...
Szczerze, to nie miałem czasu ogarniać kilku gier. Skupiłem się wyłącznie na LM WL. LM PL traktowałem czysto rekreacyjnie, bez analizowania ligi angielskiej.
W tej chwili jesteś podwójnym mistrzem. Właśnie wygrałeś LM w Wygraj Ligę a wcześniej zostałeś ostatnim zdobywcą mistrzostwa LM w Hattricku. Jak Ci idzie w tej grze?
Szkoda, że już nie rywalizujemy w LM Hattricka, gdyż ta rywalizacja nadawała hattrickowi ciekawszą formę. Obecnie w HT awansowałem do III ligi, to bardzo duże osiągnięcie. Choć szczerze mówiąc, już chyba się wypaliłem w tej grze.
No właśnie. W ostatnich miesiącach z Hattricka odchodzili mistrzowie i utytułowaniu prezesi - Słowik, Kris, Kendi, Arhan. To wina samej formy gry, że gracze wypalają się?
Zgadza się. Ograniczona forma rozwoju, brak możliwości utrzymania najwyżego stadium drużyny przez dłuższy czas powoduje, że po pewnym czasie gra staje się monotonna.
Widzisz takie zagrożenie dla pozostałych gier, w których mamy Ligę Mielecką?
Liga Mielecka opiera się o rywalizację znajomych, miłośników piłki nożnej. Różnego rodzaju derby, dopatrywanie się powiązań pomiędzy graczami, tworzenie sag etc. powoduje, że jest ona nieograniczona. LM opiera się o prawdziwe mecze, prawdziwych zawodników którzy są nieprzewidywalne - zawodnicy się zmieniają, forma ligi również. Na przyszły sezon można dodatkowo dołożyć np. rywalizację grup, związków lub jak zwał tak zwał. Zawodnicy albo po koleżeńsku dobieraliby się w grupy, albo by byli losowani tworząc kilkoklubowe grupy. Dzięki temu, każdy w grupach musiałby się wzajemnie mobilizować, można byłoby specjalnie pod wynik grupy kupować zawodników itp. Jak widać nie ma ograniczeń dla LM, co powoduje że nie grozi w niej monotonia.
Prywatnie mistrz Mielca jest...
Mężem, Autoryzowanym Doradcą Biznesowym Plusa, organizatorem imprez kulturalnych, mam nadzieje, że w styczniu będę mógł dopisać "zawodnikiem Górnika Łęczna" :) Oprócz tego jest z KRWI I KOŚCI Mielczaninem i nie boje się o tym mówić na każdym ze spotakń przy wódce ;)
Jesteśmy ciekawi jak rozwija się Twoja kariera piłkarska. Górnik Łęczna brzmi naprawdę dobrze!
Nie chce zapeszać, zobaczymy czy piłka na najwyższym poziomie jeszcze będzie mnie potrzebowała. Jak tak, to na pewno się pochwalę. Narazie chcę mocno przepracować sezon przygotowawczy. Zobaczymy czy organizm wytrzyma obciążenia treningowe. Jednak jestem jeszcze młody, więc mam nadzieje, że będzie OK.
Może nie na najwyższym, ale na pewno na najfajniejszym poziomie zagramy 27 grudnia w Mielcu w hali MOSiRu. Mistrz Mielca tam będzie?
No BA! Już zacznę postulować o przepustkę od żony ;) A tak poważnie to właśnie klaruje się plan świąteczny i międzyświąteczny, na pewno wezmę to pod uwagę. Jak nic strasznego się nie wydarzy, to będę.
Trzymamy kciuki za okres przygotowawczy i testy w Łęcznej! I do zobaczenia na akcji "Kopnij z Ligą Mielecką" :)
rozmawiał Nowy
Czytaj także:
Podsumowanie 13. sezonu LM Wygraj Ligę
2 komentarzy
-
Link do komentarza
niedziela, 20 grudzień 2009 17:37
napisane przez lojer
Brawo Morwi! Szacun za świetny sezon.
-
Link do komentarza
poniedziałek, 21 grudzień 2009 18:42
napisane przez Krakus
Z wywiadu można wyczytać że mistrzostwo LM stało się przysłowiową wisienką na torcie udanego
roku :) Szacunek za świetną formę!
