Goszu: Cel jest jeden
Jestem debiutantem, więc muszę być zadowolony z wysokiego miejsca. Obecna lokata mnie jednak nie podnieca. Przed nami jeszcze wiele kolejek. Ligę mogę skończyć równie dobrze na pierwszym, jak i piętnastym miejscu. Jednak cel jest jeden, wygrana.
W rozmowie z La Gazzettą najlepszy prezes w 7. kolejce LME Goszu opowiada o swojej drużynie nie pamiętam i debiutanckim sezonie w LM.
Nowy, La Gazzetta: 53 punkty w kolejce, czyli najlepszy wynik w sezonie, wygrana kolejka, awans na 2. miejsce w tabeli. Musisz być zadowolony?
Goszu: Nie, jestem wściekły, było beznadziejnie. Po tej kolejce niektórzy zawodnicy będą musieli odpocząć od kopania piłki w moim zespole. Powiększyłem przewagę nad drużynami za mną, ale ambitni muszą patrzeć przed siebie, liczy się tylko zwycięstwo.
To tak pół żartem, pół serio. Tak naprawdę jestem debiutantem, więc muszę być zadowolony z wysokiego miejsca. Obecna lokata mnie jednak nie podnieca. Przed nami jeszcze wiele kolejek. Ligę mogę skończyć równie dobrze na pierwszym, jak i piętnastym miejscu.
W ostatniej kolejce składzie miałeś dobrze punktujących Meliksona i Genkowa, których ma większość prezesów czołówki. Ale wyróżnili Cię Bruno, Bąk, Dudu i Perdijc. Wszyscy z reguły dobrze punktują. To trzon Twojej drużyny?
Wymieniona czwórka to mieszanka talentu, szczęścia, solidności i charakteru. Ale zdecydowanie stać ich na więcej. Nie wykluczam, że jeden z nich niedługo opuści mój zespół. Co do Meliksona – miał być przed tą kolejką kapitanem. Ostatecznie postawiłem na Sobiecha i to była najgorsza decyzja jaką podjąłem. Ale nie ma co rozpamiętywać. Czuję, że szczęście niedługo się do mnie uśmiechnie.
Zastanawia nas jednak Twoja ławka rezerwowych. W ostatniej kolejce Szmatiuk za 6 pkt, w poprzednich kolejkach Dudu za 9 pkt, Jarmuż (6), Grishok (5). Mocna rezerwa, ale nie dająca Ci punków...
Pozostaje mi cieszyć się, że mam dobrych zmienników. Podobno mistrzostwo zdobywa się właśnie silną ławką rezerwowych :) Nie prognozowałem, że Dudu może zaliczyć dwie asysty we Wrocławiu. W ogóle, gdybym potrafił przewidzieć przynajmniej 60 procent wydarzeń, to byłbym liderem i miał ze sto punktów przewagi nad resztą stawki. To jednak nie Liga Mistrzów, gdzie największe kluby od początku do niemal samego końca łoją wszystkich jak chcą. W Ekstraklasie jest zawsze wiele znaków zapytania.
W ostatnich kolejkach nie masz nosa do kapitanów. Teraz Sobiech, wcześniej Zieńczuk - obaj zagrali placowe. Dużo lepiej było, gdy stawiałeś na obrońców. Nie wrócisz do takiej taktyki?
Zmieniałem ich co kolejkę, więc teraz będę musiał zostawić kogoś na dłużej. Następnego wybiorę chyba losowo, bo im więcej się zastanawiam, tym jest gorzej. Każdy wie, że trafienie z kapitanem to niezwykle ważny element w tej grze. Jeden jego dobry mecz może całkowicie zmienić pozycję drużyny w tabeli.
Do liderującego Komy tracisz 44 punkty. To dużo?
Gdybyśmy rozmawiali przed 27. kolejką, to powiedziałbym Ci pewnie, że bardzo dużo. Ta przewaga robi wrażenie, ale w tym momencie jest jeszcze do odrobienia. Koma ma ogromną wiedzę na temat Ekstraklasy i jego pozycja nie jest przypadkowa. Chciałbym też zwrócić uwagę na innego prezesa – Muodziaka. Chodzą słuchy, że skupił się już wyłącznie na pucharze. On sam jest skromny, ale jego drużyna ma ogromny potencjał i nie można jej lekceważyć. Będzie walczyła o podium do ostatniej kolejki.
Nie pamiętamy, by dwóch debiutantów w LME zajmowało pierwsze dwa miejsce w tabeli. Współpracujesz z Komą? Umówiliście się na utarcie nosa starym wyjadaczom Ligi Mieleckiej?
Rozgrywki traktujemy bardzo poważnie, ale zapewniam, że nie napinamy się na Was. Zawsze w piątki siadamy w redakcji, gdzie analizujemy składy i rozkład meczów. Kluczowe decyzje zapadają czasami kwadrans przed rozpoczęciem pierwszego spotkania.
Prawdziwe emocje udzielają się jednak dopiero w ich trakcie. Koma już kilkukrotnie mówił, że od następnej kolejki nie gra. Działo się tak podczas meczów, w których jego zawodnicy słabowali. Oczywiście żartował. Dopiero debiutujemy, ale fajnie byłoby zająć dwa pierwsze miejsca. Mam nadzieję, że jak na razie nie psujemy Wam zabawy :)
Jaki jest Twój cel w walce w Lidze Mieleckiej?
Wygrana
W Pucharze LME dzięki wygranej w ostatnim grupowym meczu awansowałeś do 1/8 finału. To sukces czy walczysz o więcej?
Będąc na drugim miejscu w tabeli Ligi nie wypada mi zadowolić się wyjściem z grupy. Cel minimum to półfinał. Ale wiadomo jak to z tymi pucharami jest.
Przed Tobą pojedynek z Marem. To pierwszy mistrz LME, solidna firma - jak dawniej był określany. Trudny przeciwnik?
Podobnie jak ja, ma chyba problem z napastnikami. Ale trzeba przyznać, że jego skład przedstawia się imponująco. Ma po dwóch zawodników Korony i Jagiellonii, a to zespoły, które dopiero się rozkręcają. Ciekawy jest też środek. Melikson i Ntibazonkiza, to zawodnicy, którzy w każdym meczu mają okazję to strzelenia gola. Na Burundyjczyka chciałem postawić, ale od kilku dni nie opuszcza mnie przeczucie, że dopadną go problemy zdrowotne. Zapowiada się wyrównany pojedynek. Myślę, że wkrótce Maro będzie ostro punktować. Ale najlepiej niech zacznie już po naszych meczach.
W przypadku awansu do ćwierćfinału możesz trafić na obrońcę Pucharu Ryma. A na pewno trafisz na reprezentanta Krakowa - jeżeli nie Rymu, to Gudjohnsen. Znasz tradycję Pucharu, która mówi, że po Puchar sięgają reprezentacji Krakowa?
Nie znam, ale teraz będę miał dodatkową mobilizację, bo na co dzień mieszkam w Warszawie. Mam nadzieję, że w tym roku do stolicy powędruje Puchar Polski i Puchar Ligi Mieleckiej.
Nie pamiętam. Skąd taka nazwa drużyny?
Nie pamiętam;)
Debiutujesz w Lidze Mieleckiej i radzisz sobie bardzo dobrze. Poziom w lidze słaby czy też masz doświadczenie w tego typu grach i wiesz jak grać?
Poziom jest wysoki. Świadczy o tym chociażby to, że Koma jest pierwszy w klasyfikacji generalnej. Poza tym z tego co wiem, to w poprzednich latach inni prezesi kończyli rozgrywki na wysokich miejscach. Sam grałem kiedyś w Wygraj Ligę, ale jakoś zawsze po kilku kolejkach mi się nudziło. Teraz nakręca mnie otoczka, którą sami tworzycie. Puchar, wywiady, opisy - świetna sprawa, jestem pod wrażeniem.
Na koniec poznajmy zwycięzcę ostatniej kolejki. Prywatnie prezes Goszu jest...
Człowiekiem otwartym na ludzi, z którym można porozmawiać nie tylko o piłce.
rozmawiał Nowy
