Liga Mielecka

Gramy w Fantasy Futbol

Ekstraklasa, Premier League, Champions League

Koma: Chcę zdominować LM na lata

Wywiad z mistrzem LM EkstraklasaW rozmowie z La Gazzettą Koma, prezes KS Sarmata podsumowuje swój debiutancki i mistrzowski zarazem sezon w LM Ekstraklasa. Co przyniosło wygrane, co było słabym punktem KS Sarmata a także co zamierza Koma w kolejnych sezonach - o tym w wywiadzie. Zapraszamy

Koma.jpgNajbardziej mnie cieszy wygrana w całej Fantasy Lidze, z uwagi na wielką liczbę uczestników, nagrodę pieniężną. Szybkie objęcie prowadzenia w Lidze Mieleckiej, zbudowanie sobie potężnej przewagi już przed półmetkiem rozgrywek zdjęły z tej rywalizacji tę pozytywną presję. Cieszę się z wygranej w Lidze Mieleckiej bo jestem przekonany, że to dopiero początek zdobywania trofeów. Ja chcę zdominować tę ligę na lata.


W rozmowie z La Gazzettą Koma, prezes KS Sarmata podsumowuje swój debiutancki i mistrzowski zarazem sezon w LM Ekstraklasa. Co przyniosło wygrane, co było słabym punktem KS Sarmata a także co zamierza Koma w kolejnych sezonach - o tym w wywiadzie. Zapraszamy


Nowy, La Gazzetta: Mistrzostwo Ligi Mieleckiej, Puchar Ligi Mieleckiej, wygrana w Fantasy Lidze i wśród fanów GKS Bełchatów. Całkiem pokaźna kolekcja! Które trofeum ma dla Ciebie największą wartość i dlaczego?

Koma, KS Sarmata: Wygrana w całej Fantasy Lidze, z uwagi na wielką liczbę uczestników, nagrodę pieniężną była dla mnie najważniejsza. Szybkie objęcie prowadzenia w Lidze Mieleckiej, zbudowanie sobie potężnej przewagi już przed półmetkiem rozgrywek zdjęły z tej rywalizacji tę pozytywną presję. Cieszę się z wygranej w Lidze Mieleckiej bo jestem przekonany, że to dopiero początek zdobywania trofeów. Teraz trzeba będzie obronić mistrzostwo.

W ostatnim wywiadzie mówiłeś, że najwięcej nerwów kosztuje Cię rywalizacja w klasyfikacji generalnej Fantasy Ligi. Patrząc z perspektywy całego sezonu tak było?

Tak, ale tylko w końcówce. Gdy pałętałem się w "10" klasyfikacji generalnej, około 7-8 miejsca miałem w sumie gdzieś to jakie miejsce zajmę. Wiedziałem, że mogę powalczyć o podium. W pewnym momencie miałem już 41 punktów przewagi i wtedy byłem już zbyt pewny siebie. Prawdziwe nerwy zaczęły się w kolejce gdy straciłem 31 oczek względem wicelidera. Wytrzymałem jednak presję i udowodniłem Julce swoją wyższość. O to chodziło.

Do końca biłeś się z Sebastianem Strapagielem i jego zespołem Julka. Jak przygotowałeś się na decydujące starcie? Przypomnijmy, przed ostatnią kolejką miałeś tylko 2 punkty przewagi.

Według mnie kwestia wygranej zależała od dobrego desygnowania swojego kapitana. Mając tylko 2 punkty przewagi nie mogłem dać opaski Mierzejewskiemu, Traore - ogólnie zawodnikom, których miał też Strapagiel. To byłoby bezsensu, dlatego postanowiłem zaryzykować i zaufać Stiliciowi. Byłem przekonany, że u Julki kapitanem będzie Radović. A tu proszę... Traore z Lechii z opaską, co dało jej tylko 7 punktów więcej. Stilić ugrał 16.

Najbardziej chciałeś wygrać właśnie Fantasy Ligę i udało się. Jaką masz radę dla graczy Fantasy Ligi by móc osiągać takie sukcesy? Co jest kluczem, co trzeba zrobić?

Przede wszystkim śledzić ligę. Wystrzeganie się głupich błędów gwarantuje miejsce w czołówce. Nie mówię o tym, że trzeba analizować formę poszczególnych graczy, ale sprawdzenie kto nie zagra z powodu nadmiaru kartek i kontuzji jest obowiązkiem. Jeżeli chce się grać o najwyższe cele nie można sobie pozwolić na to, by w danej kolejce 2-3 graczy ze składu w ogóle nie grało. 15 minut w piątek - tyle czasu należy poświęcić na najprostszą kosmetykę ustawienia.

Z perspektywy sezonu, które swoje decyzje uznajesz za kluczowe?

Było ich kilka i z tego się cieszę. Mam świadomość, że nie tylko szczęście mi dopisywało. Sprowadzenie w odpowiednim momencie, czasem tylko na jeden mecz Gasparika, Wawrzyniaka, Sochy, Henriqueza, Dżalamidze, Mierzejewskiego robiło różnicę. W większości przypadków idealnie trafiałem też z kapitanem.

A które okazały się najsłabsze?

Głupotą było trzymanie do końca sezonu Buvala. On od 17. kolejki był już do odstrzału. Ale raz, że zawsze wolałem zrobić jeden transfer do linii obrony i pomocy, bo napastnicy i tak strzelali mało goli, a dwa, że wierzyłem, że wreszcie coś strzeli. A tu nic... gdybym w miejscu Buvala miał napastnika, który zaliczyłby te 3-4 gole w rundzie, już wcześniej byłbym mistrzem.

Wygląda na to, że najłatwiej miałeś w Lidze Mieleckiej. Już w 2. kolejce objąłeś prowadzenie, którego nie oddałeś do końca.

Teoretycznie było łatwo, ale przykład Gosza pokazał, że w każdej kolejce była możliwość zaliczenia totalnej klapy i wywrócenia się tabeli. Ogólnie to Wy napędzaliście mnie do szczegółowej opieki nad składem, długiego analizowania wszystkich meczów. Dzięki temu osiągnąłem sukces w całej grze.

Był moment, gdy obawiałeś się o wygraną w LME? Kto był, o ile w ogóle, najtrudniejszym przeciwnikiem w Lidze?

Punktowałem bardzo równo, średnio po 50 w kolejce. Od 5-6 kolejki byłem już pewny wygranej, ale nie chciałem tego mówić głośno. Przed sezonem wydawało mi się, że najtrudniejszym rywalem będzie Lojer i Gosz. Pierwszy to wieloletni mistrz, drugiego znam i wiem, że zna się na piłce jak mało kto. Wyszło jednak na to, że w tym sezonie nie było na mnie mocnych.

Przyznałeś ostatnio, że najtrudniej jest walczyć w Pucharach. Pucharu Fantasy Ligi nie zdobyłeś. Czego zabrakło?

Trudno ocenić. Chyba szczęścia, bo na ćwierćfinał przypadła moja najgorsza kolejka w historii gry. Trudno, nie można mieć wszystkiego.

Wygrałeś natomiast Puchar Ligi Mieleckiej, w którym nie przegrałeś żadnego pojedynku. Kłopoty sprawił Ci jedynie Kris w ćwierćfinale. Ale chyba nie było tak łatwo, jak to wygląda?

Nie przegrałem żadnego pojedynku, ale w wielu wynik był porównywalny, wszystko było na styku. Ćwierćfinał z Krisem był bardzo ciężką bitwą. Potem było trochę łatwiej, ale wiedziałem, że nie mogę lekceważyć nikogo.

Jakie to uczucie dołączyć do ligi prywatnej i już w pierwszym sezonie zgarnąć dwa najważniejsze tytuły?

Nie wiem. Ligę Mielecką nie traktuje jako zwykłej ligi prywatnej, w której gracze są sobie obcy i jedynym sensem jest rywalizacja. Liga Mielecka to społeczność i wygrać jako debiutant jest o wiele ciekawszym uczuciem. To dopiero początek. Ja chcę zdominować tę ligę na lata.

Starym graczom, w tym mnie, pokazałeś, że wcale doświadczenie tak się nie liczy.

Doświadczenie jest potrzebne, ale w grze Premier League. Tam trzony zespołów pozostają nienaruszalne i co ważniejsze jest mnóstwo transferów pomiędzy zespołami z Premier League. Tych piłkarzy się zna i wiadomo na co ich stać. W Polsce drużyny zmieniają się z rundy na rundę, wciąż przybywa nowych piłkarzy i trzeba być na bieżąco, by znać ich wartość i przydatność do drużyny.

W pierwszej piątce Ligi Mieleckiej znalazło się aż czterech debiutantów, którym przewodzisz. Czy oznacza to zmianę warty? Jedynie Kris ze starej gwardii w ostatecznym rozrachunku był wysoko.

Myślę, że to przypadek. Już w kolejnym sezonie my debiutanci wymieszamy się ze starymi wyjadaczami i w związku z tym, emocje będą do samego końca i poziom ligi będzie jeszcze wyższy.

Liga Mielecka, w ogromnej mierze dzięki Tobie, zajęła 6. miejsce w klasyfikacji lig prywatnych Fantasy Ligi. To największy nasz sukces w historii LM. Jak ocenisz zatem poziom całej Ligi Mieleckiej, których prezesów byś wyróżnił?

Poziom ligi jest bardzo wysoki. Mistrz Ligi Mieleckiej wygrał całą grę. Kolejni dwaj gracze kończyli bodaj w pierwszej setce. Wyróżniłbym Gosza i Krisa. Obaj mają pojęcie i co ważne nie boją się ryzykować przy ustalaniu składu i ufają własnej intuicji.

Jak zapamiętasz ostatnie 5 miesięcy?

Trzeba to podzielić na dwa etapy. Pierwsze cztery miesiące to świetna zabawa i czerpanie dużej radości z gry. Druga to już nerwy i myślenie o wygranej w całej Fantasy Lidze.

Jesteś pierwszy, który zdobył dublet w LME: mistrzostwo i Puchar. Jesteś pierwszy, który wygrał całą grę, w której rywalizujemy, jesteś pierwszy, który... Wiesz, że przechodzisz do historii Ligi Mieleckiej?

Wiem, i nadal chcę to robić. Cel jest taki, by obronić Puchar Ligi Mieleckiej i ustrzelić potrójną koronę - Ligę Mielecką, Puchar i typera. Dodatkowo fajnie by było wygrać całą ligę trzy razy z rzędu. Zobaczymy, rywal nie śpi i zawsze będzie groźny :)

Interesuje Cię tylko Ekstraklasa czy może spróbujesz swoich sił w LM Premier League i LM Champions League. Szczególnie do ligi angielskiej zaprasza Cię Lojer...

Ciekawa propozycja, szczególnie jeżeli składa ją Lojer. W sumie chętnie zagrałbym w tych rozgrywkach, z tym zastrzeżeniem, że Ekstraklasę traktowałbym priorytetowo. Premier League to druga ulubiona liga świata, więc chętnie spróbuje swych sił. Ok, niech będzie! Co do Ligi Mistrzów... Skuszę się, jeżeli Wisła awansuje do fazy grupowej :)

Wisła Kraków zdobyła mistrzostwo Polski. Już mówiłeś, że zasłużenie. Spytam zatem dalej - czy krakowska drużyna ma szansę na grę w fazie grupowej Ligi Mistrzów, czyli KS Sarmata w LM Champions League?

Ma i to duże. Trener Maaskant, podobnie jak wszyscy trenerzy drużyn grających w Europie w poprzednich latach, miał dwa warianty przygotowania zespołu. Wybrał ten ryzykowny - rozpoczął treningi bardzo, bardzo wcześnie, tak aby zespół trafił w optymalną formę już na pierwsze etapy eliminacji Ligi Mistrzów. Jeżeli szczęście dopisze Wisła zagra w LM i Maaskant będzie noszony na rękach. Jeżeli przegra, Wisła pożegna się z pucharami, a w środku rundy jesiennej będzie już umierać z wycieńczenia i skończy rundę około 3-4-5 miejsca.
Szczerze wolałem system jaki przygotował Maciej Skorża, gdy pracował w Wiśle. Przygotowania zaczął o normalnej porze, bo wiedział, że zespół pokroju Levadii jest o kilka klas gorszy. Dwumecz z Estończykami należało potraktować poważnie - ograć ich umiejętnościami i taktyką. Niestety Wiślacy zlekceważyli rywala, podeszli do meczu jak do sparingu. A gdy szwankuje mentalność, w połączeniu z brakiem odpowiedniej motoryki, oglądamy antyfutbol. Mimo wszystko wolałabym, żeby Wisła zaczęła obóz później i rozegrała mecze II rundy w trakcie przygotowań.

A jak oceniłbyś poziom całej Ekstraklasy?

Z roku na rok coraz wyższy. Dostrzegam różnicę poziomu. Jeszcze trzy lata temu prezentowaliśmy futbol bardziej toporny, używaliśmy prostych środków. Teraz ta gra jest bardziej kombinacyjna, a co ważniejsze o wiele lepsze jest przygotowanie taktyczne. Śląsk Wrocław Oresta Lenczyka gra niesamowicie inteligentnie. Ich kultura gry, umiejętność ustawiania się na placu gry, umiejętność wzajemnego asekurowania się są na poziomie europejskim, Serie A. Dzięki temu taki gracz jak Sztylka może być jednym z najlepszym piwotów w lidze, a Piotr Ćwielong z nieudacznika zmienił się w całkiem przydatnego gracza.

Reprezentacja Polski pod wodzą Franciszka Smudy przygotowuje się do Euro 2012, które zostanie rozegrane za rok. Jest szansa na dobry występ naszych orłów?

Kadra się przygotowuje? Oni grają, próbują wygrać, jak wyjdzie to jest fajnie, jak nie to nie. Ja nie widzę w prowadzeniu kadry żadnego zamysłu. Nie ma selekcji i stylu. Smuda zaczynał systemem 4-3-3, teraz nie odchodzi od 4-5-1. Niby przetestował wielu zawodników, ale przez te 2 lata Niedzielan, Celeban, Klich, Brożek i wielu wielu innych zagrali max 10 minut. To chore, że gracz jedzie na reprezentacje, spędza tam tydzień czy dwa, a Smuda nie daje mu wyjść na boisko. Ma do dyspozycji sześć zmian, a stosuje trzy rozpoczynając od 85. minuty. To jest selekcja? Facet gra tylko o wynik, boi się o własny tyłek a w jego perspektywie jest tylko Euro. Arboleda i Perquis do kadry - woła Smuda. Ci gracze pomogą (bądź nie) wyłącznie na mistrzostwach Europy, ale co po ich zakończeniu? Reprezentacja będzie znów wymagała gruntownego remontu! Smuda miał dwa lata, by zbudować to od nowa. Mógł wpompować świeżą krew, zmienić oblicze zespołu powołując takich piłkarzy jak Możdżeń, Klich, Małecki, Borysiuk - 21, 22, 23-latków, których na pewno nie zganilibyśmy za porażkę 0:6 z Hiszpanią. A tak wypalona ziemia pozostała jałowa. Kadra się nie zmieniła, brakuje jej osobowości i nie wróże jej sukcesu na Euro

Niedługo spotykamy się w Mielcu na tradycyjnym Spotkaniu LM. Rozumiem, że będziesz?

No ba! Już nie mogę się doczekać :)


Rozmawiał Nowy

Zaloguj się, by skomentować