Lojer: Zdecydowała równa forma
W tym sezonie opłaciła się równa forma, bez obniżek i wyskoków. W pierwszej dziesiątce LM mam dopiero ósmy najlepszy wynik kolejki. A i trochę szczęścia, czyli nosa transferowego, do obrońców zwłaszcza. Decydowała równowaga wszystkich czynników, tak bym powiedział.
La Gazzetta rozmawia z Lojerem, mistrzem Ligi Mieleckiej w sezonie 15. Prezes AC Majland opowiada o czwartym tytule mistrzowskim, całym sezonie. Mówi także o pozostałych grach i zdradza kim jest prywatnie. Zapraszamy do wywiadu.
La Gazzetta: Zdobywasz 4. tytuł mistrza Ligi Mieleckiej. Cieszy tak samo jak poprzednie?
Lojer: Trudne pytanie. Najbardziej cieszył mnie oczywiście pierwszy, potem trzeci - bo statuetka na własność. Ale od paru sezonów jest zupełnie inny odbiór gry związany ze stroną Ligi Mieleckiej. Gra "żyje", więc tytuł cieszy bardziej, ale nie da się ukryć, że już inaczej, bo kolejny.
Pytamy, bo Woody, który oddaje Ci tytuł zastanawia się: "Mam nadzieję, że tytuł mu nie spowszednieje i nadal pozostanie mu dziewicza radość jaką odczuwał kiedy po raz pierwszy zdobywał mistrzostwo".
Czytałem wywiad i - nie, tytuł nie spowszedniał. Radość jest bardzo duża.
Okoliczności, w których sięgnąłeś po tytuł były.. zimowe. Odwołana ostatnia kolejka, która nie mogła już nic zmienić. Na forum powiedziałeś, że masz mieszane uczucia i wolałbyś rozegrać tą kolejkę.
Miałeś 3 punkty przewagi nad Nowym i 6 nad AS Massudem. Którego bardziej się obawiałeś? Jak byś zagrał w tej kolejce?
Wiedziałem, ze to pytanie padnie, ale szczerze mówiąc kolejki już nie bardzo pamiętam. Zdaje się, że miałem plan zrobić wyjątkowo mało transferów: 1-2 i postawić na Brożka - Wisła grała z Arką.
Co do obaw o goniących - różnice były minimalne i w moim odczuciu obaj byli tak samo groźni. Nowy w tym sezonie grał jak nie Nowy - regułą był np. brak transferów. Massud imponował ofensywą pod koniec sezonu. O tytule zadecydowałyby detale, wybór kapitana, albo kupno jakiegoś fuksa.
Nie zmienia to faktu, że w przeciągu całego sezonu okazałeś się najlepszy, choć.. nie wygrałeś żadnej kolejki. Co było zatem kluczem do wygranej?
W ogóle rzadko kiedy wygrywam kolejki, nawet nie pamiętam kiedy wygrałem jakąś w LM. W tym sezonie opłaciła się równa forma, bez obniżek i wyskoków. W pierwszej dziesiątce LM mam dopiero ósmy najlepszy wynik kolejki. A i trochę szczęścia, czyli nosa transferowego, do obrońców zwłaszcza - po którymś poprzednim sezonie nazywamy to z Bratem kazusem Klepczyńskiego, którego od czapy kupiłem z Polonii Bytom i zagrał za 11 pkt. W tym sezonie ta sztuka mi wyszła z Jareckim, a potem wystrzałowo z Celebanem i jeszcze z Kiełbowiczem.
W takim razie lepsza była cierpliwość do piłkarzy, o której wspominał AS Massud, gdy piął się w górę czy wspomniana przez Ciebie obrona, którą mistrzostwo dwa sezonu temu zdobywał Morwi?
W skali sezonu cierpliwy na pewno nie byłem, bo przeciętnie robiłem trzy-cztery transfery. Obrona też nie decydowała, jak w przypadku Morwiego, bo w zasadzie caly czas grałem trójką z tyłu. Decydowała równowaga wszystkich czynników - tak bym powiedział.
Zanim prześledzimy Twój sezon, mamy pytanie wprowadzające. Kto powiedział te słowa przed startem rozgrywek: "Z powodu dennego poziomu sportowego zamierzam ominąć "ekstraklasę" szerokim łukiem, i nie zgłaszać w ogóle drużyny, albo zagrać "na Żursa" czyli zero zmian w sezonie"?
He, he. No cóż, nie da się ukryć, że to byłem ja. Poczucie żenady po "występach" polskich drużyn w europejskich pucharach było tak duże, że nie wytrzymałem. I przysięgam, że kilka pierwszych kolejek rzeczywiście nie interesowałem się polską ligą, kto grał, kto nie grał, kto zagra i nie zagra, i takie tam. Transfery robiłem wyłącznie "na nos". No ale skoro po tych paru kolejkach byłem w czubie tabeli, to posypałem głowę popiołem i wróciłem do gry na zwykłych zasadach.
Bez tego impulsu - dobrego początku, nie przykładałbyś się do gry?
Zdecydowanie nie.
Powiedziałeś kiedyś, że czym gorzej zaczniesz, tym lepiej skończysz. Tymczasem początek sezonu miałeś wymarzony - już w 2. kolejce byłeś wiceliderem a w 6. zasiadłeś na fotelu lidera. Przełamałeś swą zasadę, która co więcej, "przywróciła Cię" do gry.
Fakt. Sam byłem zdziwiony, że tak dobrze zacząłem. I to podwójnie, bo cwanych hultai na ich pierwszą zwycięską kolejkę też ustawiłem.
Czyli na początku sezonu była pełna współpraca między Braćmi S.?
Po prostu sytuacja awaryjna - Brat był wyjechany i bez dostępu do neta, więc dał mi wolną rękę w założeniu drużyny i zestawiłem mu o wiele lepiej niż sobie. Ale od drugiej kolejki każdy sobie rzepkę skrobał.
To przyniosło efekt. Do 8. kolejki na szczycie był najpierw Słowik - Twój brat, później Ty. Na starcie sezonu Bracia S. zdominowali ligę. Już kiedyś o to pytaliśmy, ale to zawsze ciekawe: czy konsultujecie między sobą strategię czy też, poza wspomnianymi sytuacjami awaryjnymi, rywalizujecie mocno między sobą?
To już pewna copiątkowa rutyna jest - rozmawiamy o najbliższej kolejce dopiero po ustawieniu składów i transferach. Wiadomo, że po takiej rozmowie nie wolno już nic zmieniać w składzie, bo niehonorowo. A rywalizacja jest zawsze duża. W tym sezonie slowik z lubością co tydzień mówił mi: "pozdrawiam cię z wysokości".
Rywalizacja z Bratem to drugi czynnik, dla którego wróciłem do czytania informacji o ekstraklasie. A strategi nie konsultujemy, każdy sam kombinuje.
Do 9. kolejki szło Ci świetnie, ale wtedy coś się stało. Sam określiłeś ten występ krótko: żal.pl. Fatalne decyzje transferowe, 29 punktów i spadek z 1. na 3. pozycję. Pamiętasz tak słaby wynik w swojej karierze?
Rzeczywiście słabo, ale jakby pogrzebać w historii, to pewnie znalazłby się jakiś słabszy. Mniejszą uwagę przykładam do zdobywanych punktów, ważniejszy jest dystans do lidera albo przewaga nad następnym.
I już w następnej, 10. kolejce, odrobiłeś stratę do lidera. Awansowałeś na 2. lokatę i zacząłeś gonić, nomen omen, Nowego (jako) lidera ligi. Z rywalizacji o tytuł odpadł Słowik, za to pojawili się nowi rywale: wspomniany Nowy, a także Krakus i niesamowicie grający AS Massud. Czułeś, że końcówka ligi może być tak ciekawa?
Tak dużego ścisku się jednak nie spodziewałem, myślałem, że przed ostatnią kolejką zostanie dwóch w walce. I to niekoniecznie ja wśród nich.
W końcu, w 13. kolejce powróciłeś na fotel lidera. Powiedziałeś wtedy: "muszę podziękować Massudowi, bo zapamiętałem z wywiadu że cierpliwość popłaca". Mówiłeś wcześniej, że opłaciła się równa forma, ale czy w perspektywie całego sezonu cierpliwość do piłkarzy miała duże znaczenie?
Akurat w tej kolejce zagrałem cierpliwie. W ciągu całego sezonu jednak na pewno nie. Zwykle robiłem trzy-cztery transfery, raz dwa, a raz pięć. Cierpliwością tego nie można nazwać. Przez cały sezon miałem Sandomierskiego i Skerlę - trochę mało. Często kupowałem też jakiegoś grajka zadaniowo (zwykle nieudanie) i po kolejce się go pozbywałem. Odpowiadając - w moim przypadku cierpliwość nie miała znaczenia.
Do końca nie oddałeś prowadzenia i mistrzostwo wędruje do Lublina. Jesteś najbardziej utytułowanym Prezesem LM. Cztery mistrzostwa to osiągnięcie, które długo nie zostanie przebite - nikt poza Tobą nie zdobył nawet trzech tytułów. Czujesz się Królem LM?
Sam się nie będę oceniał, ale faktycznie tytułów mam najwięcej.
Do szczęścia brakuje sukcesu w Pucharze LM. W tym sezonie zatrzymałeś się już na 1/8 finału. Wyeliminował Cię Słowik.
I sam też odpadł. A puchar to moja bolączka. Ze względu na urok pucharu równą grą trudno go wygrać i jakoś nie idzie. Raz było blisko, ale mnie Mroczniacy pobili. A jest prezes, który wygrał i mistrza i puchar - Konik.
Z Pucharem będzie chyba wciąż ciężko. Wszystko przez nie tyle równą grę, co tzw. krakowską tradycję. W tym sezonie wygrał go Rymu, który właśnie przeprowadził się do Krakowa. Tym samym Puchar od samego początku "urzęduje" w Grodzie Kraka. Nie planujesz przeprowadzki?
Nie, ale krakowskie fatum zostanie przełamane w następnym sezonie. Tym razem to już na pewno.
Za to fantastycznie zagrałeś w Pucharze Wygraj Ligę. Pobiłeś rekord Ligi Mieleckiej docierając do 1/8 finału, czyli najlepszej szesnastki uczestników!
Miałem sporo szczęścia akurat. A najbardziej żal, że odpadłem 1 punktem z późniejszym finalistą - finału swoją drogą nie rozegrano. Patrząc na późniejsze jego losowania i przeciwników, z moimi dotarłbym do półfinału.
No właśnie, do ćwierćfinału zabrakło niewiele, 1 punktu a Twój przeciwnik de facto zdobył Puchar - w tym sezonie było dwóch triumfatorów. Myślisz, że w kolejnych sezonach ktoś z LM jest w stanie poprawić Twój wynik?
Mało prawdopodobne, żeby ktoś miał tyle szczęścia, co ja w tej edycji. Ale kto wie?
Co ciekawe, sukces w Pucharze Wygraj Ligę byłby niemożliwy gdyby nie Słowik - Twój brat..
A tak. To śmieszna historia. Nie miałem dostępu do sieci, kiedy sobie przypomniałem, że mija termin zgłoszeń. Brat miał się tym zająć. Wysłał sms-y dla siebie i dla mnie, ale też nie miał dostępu do sieci - chyba korki w stolicy były winne. Więc przesłał mi kod na telefon i ja przez ten telefon zdążyłem zgłosić drużynę jakieś 2 minuty przed końcem terminu, jadąc samochodem. A Brat nie zdążył, więc tylko sponsorował moje występy pucharowe.
Czyli od początku miałeś sporo szczęścia z Pucharem WL. W tym sezonie, z wyjątkiem Pucharu LM, szczęscie Cię nie opuszczało.
Zgadza się, ale szczęściu trzeba pomóc.
Z perspektywy sezonu, jak teraz oceniasz Ekstraklasę? Czy rzeczywiście, jak powiedziałeś przed startem rozgrywek, prezentuje denny poziom czy też coś się zmieniło?
Myślę, że poziom pozostał ten sam albo nawet trochę się podniósł, ale tylko trochę ponad dno. Prawdziwą siłę polskich klubów weryfikują puchary, a tu z wyjątkiem Lecha i może Jagiellonii - sam wstyd.
No właśnei. W lidze słabiej gra mistrz Polski Lech Poznań, za to całkiem nieźle radzi sobie w Lidze Europejskiej. Przypadek, szczęście czy też jednak stać nas na drużynę na europejskie puchary?
Lech powinien był awansować do Ligi Mistrzów - Sparta i Żylina to nie są potęgi. Teraz widać, że bardziej opłaciła im się gra w Lidze Eueropejskiej. Sukces Lecha w LE - moim zdaniem nie ma w tym przypadku ani szczęścia. W zasadzie żadna z bramek - poza golem Arboledy z Manchesterem City, nie była przypadkowa. Poziom mobilizacji graczy Lecha na LE był o wiele wyższy niż na mecz np. z Polonią Bytom. I tyle. Taki Stilić biegał, robił wślizgi, walczył, a w lidze się przechadzał. Gra Lecha pokazuje, że przy odpowiednim zaangażowaniu można mini sukcesy w pucharach osiągać.
Czy Lech ma szansę obronić tytuł mistrza Polski? Czy też powalczą Legia z Wisłą. A może rewelacje jesieni - Jagiellonia czy Korona?
Jak Lech odpadnie w następnej rundzie LE, to szanse ma. Mistrzem będzie Wisła, Legia albo Lech. Jagiellonia to jednak byłaby niespodzianka.
W Twoim koniku - Fantasy Premier League, po 17 kolejkach zajmujesz 5. miejsce. Walka będzie długa, to dopiero połowa sezonu, ale celem AC Majland jest...
... trzeci z rzędu tytuł mistrzowski - nie może być inaczej.
W Premier League o tytuł walczą Manchester United, Arsenal, Manchester City i Chelsea. Na kogo stawiasz i dlaczego?
Chelsea obecnie w kryzysie i jak nie dostanie świeżej krwi w styczniu, to tytułu nie obroni. Arsenal nie ma jaj do wygrania ligi. Manchester City nie jest zespołem. Zostaje Manchester United i ten magik Ferguson, który w tym sezonie żongluje składem, jak mało kiedy. Są liderem, a przecież Rooney nic nie gra. Co będzie jak odpali z formą?
Co sądzisz o naszych bramkarz Arsenalu - Fabiańskim i Szczęsnym? Ten ostatni zaliczył ostatnio udanu debiut w Premier League.
Za wcześnie, żeby coś o nim sądzić. Zagrał cztery mecze w Arsenalu i paręnaście spotkań w Brentford. A Fabiański - to jest zagadka. Po zeszłym sezonie wydawał się skończony, w tym się odrodził, ale bez rewelacji, no i też trafił mu się babol - gol Carrolla z Newcastle. Raczej świetlanej przyszłości w Arsenalu przed nim nie widzę.
Z Twoich wypowiedzi na forum i podsumowań wynika, że najbardziej do gustu przypada Ci zespół Blackpool a właściwie jego menedżer..
Moją ulubioną drużyną od dzieciństwa jest Nottingham Forest, ale niestety nie awansowali do Premier League. A Blackpool - to taka cieszynka w tej superprofesjonalnej lidze, ze śmiesznym stadionem w kształcie litery L, z boiskiem bez podgrzewanej murawy, z prostą strukturą organizacyjną - prezes i dyrektor - inne kluby mają po co najmniej kilka kilkuosobowych departamentów, no i z jedynym w swoim rodzaju menadżerem. Gość jest rewelacyjny.
Jego powiedzonka jak dla mnie przebija tylko Eric Cantona na konferencji prasowej po tym jak dostał karę zawieszenia za kopnięcie kibica Crystal Palace z karata 25 stycznia 1995 roku. Do zgromadzonych licznie dziennikarzy Cantona powiedział wtedy jedno zdanie i wyszedł: "Kiedy mewy lecą za trawlerem, to tylko dlatego, że myślą, że do morza będą wrzucane sardynki. Dziękuję."
W LM Champions League jest słabiej - dopiero 11. pozycja po fazie grupowej Ligi Mistrzów...
LM Champions League w tym sezonie to mój Achilles. Broni nie składam, ale tutaj pozycja wyjściowa przed fazą pucharową jest ważna, z każdą rundą trudniej cokolwiek odrobić.
Kto Twoim zdaniem sięgnie po Ligę Mistrzów? Barcelona, Inter, Real a może Milan?
Oczywiście, ze Milan.
AC Milan, Twoja ulubiona drużyna, nieźle sobie radzi w tym sezonie. Jest liderem Serie A, wyszła z grupy Ligi Mistrzów. Jak oceniasz ten zespół?
Gorzej grają niż punktów mają. Gdyby nie "postmourinho'wy" kryzys Interu nie byłoby tak różowo. Szczerze mówiąc, aż mnie dziwią tak dobre wyniki. Wygląda jednak, że coś się z tego wykluwa dobrego i zaczną grać równie ładnie, co skutecznie.
Jak oceniasz pracę Franciszka Smudy na stanowisku selekcjonera Reprezentacji Polski?
A to on pracuje? Wygląda bardziej jakby się miotał, a nasza reprezentacja wisi na włoskach - pojedynczych piłkarzach. Braknie Błaszczykowskiego i Lewandowskiego i co wtedy? Ale Smuda temu nie winien, każdy jeden by tak miał, a jak jest Franek, to przynajmniej jest pociesznie.
Czyli trudno mówić o drużynie na Euro 2012?
Ostatnio jakiś zrąb się pokazał, ale szału nie ma. Na Euro naprawdę dobrze będzie jak nie obędzie się bez blamażu, a awans z grupy to szczyt możliwości i wielki sukces by był. Takie są realia. Reszta jest pobożnym życzeniem. Siłę polskiego futbolu oddają wyczyny naszych klubów w pucharach.
Wielu z nas wie kim jest Lojer. Ale część nowych Prezesów może zastanawiać co to za gość, który wygrywa tyle w LM. Zatem Lojer prywatnie...
... jak sama nazwa wskazuje jest prawnikiem. Jak na przeciętną w Lidze Mieleckiej dość wiekowym - z Bodziem W. chodził do jednej szkoły. Żona, dwoje dzieci, dom w budowie, piłkarz amator - ale są medale!.
rozmawiał Nowy
1 komentarz
-
Link do komentarza
czwartek, 16 grudzień 2010 21:58
napisane przez slowik
lubie to! ;)
