Koma: Mission impossible
Zapraszamy do wywiadu.
Okazało się, że mając mocny, stabilny skład, a w dodatku dość pokaźną przewagę, można spokojnie obserwować resztę peletonu. Mój zespół punktuje bardzo równo. Nie schodzi poniżej pewnego poziomu, średnio zdobywa ok. 50 punktów. Wypracowanie przewagi nie było łatwe. Muszę liczyć się jednak z tym, że w jednej kolejce może zdarzyć się wpadka. Jestem bardzo blisko dwóch koron - zdobycia Ligi Mieleckiej i całej Fantasy Ligi. Dodatkowa korona, czyli Puchar Ligi Mieleckiej jest w zasięgu, ale zdobyć wszystko to już mission impossible.
W rozmowe z La Gazzettą Koma, prezes KS Sarmata, opowiada o walce na czterech frontach. Mówi, jak buduje skład, co dla niego najbardziej się liczy i jakie są jego cele.
Zapraszamy do wywiadu.
Nowy, La Gazzetta: Liga Mielecka, Puchar LME, Fantasy Liga, Puchar FL. Coś pominąłem?
Koma, KS Sarmata: Jestem także liderem w lidze GKS.net.pl, gdzie do wygrania jest medal Jacka Berensztajna. Prowadzę w klasyfikacji klubowej GKS-u Bełchatów. Ale to wiadomo - przoduję całej stawce w "generalce" dlatego nie może być inaczej. Wynik może imponować, ale ze składaniem gratulacji należy poczekać. Wiele może się jeszcze zmienić.
O triumf w Lidze Mieleckiej właściwie możesz być spokojny. 91 punktów przewagi na 4 kolejki przed końcem kolejki to miażdżąca różnica, nie pamiętamy takiej.
Ligi Mieleckiej już nie da się przegrać. Pozycję lidera objąłem po drugiej kolejce zabawy i nie oddam jej do końca. Mój debiut w waszej (już teraz naszej!) paczce wypadł więc znakomicie. Nie chcę wyjść na kogoś buńczucznego, ale fakty są takie, że skończę grę z gigantyczną przewagą nad resztą - nad Lojerem, Krisem, Kendim, Słowikiem, Morwim. Cała śmietanka Ligi Mieleckiej musiała ustąpić mi miejsca. To dla mnie wielka rzecz.
Muszę przyznać, że liczyłem, że Goszu lub Słowik podgonią Cię. Tymczasem dość łatwo zostawiłeś ich w tyle. Rzeczywiście było tak łatwo?
Okazało się, że mając mocny, stabilny skład, a w dodatku dość pokaźną przewagę, można spokojnie obserwować resztę peletonu. Obaj wymienieni przeciwnicy musieli ryzykować, by niwelować straty. Mój zespół punktuje bardzo równo. Nie schodzi poniżej pewnego poziomu, średnio zdobywa ok. 50 punktów. Wypracowanie przewagi nie było łatwe. Mając 40-50 punktów zapasu wciąż myślałem o ucieczce. Wolałem kupić Wawrzyniaka, dać mu opaskę kapitana, niż grać pewniakami, np. sprowadzając obrońców Lecha czy Wisły. 91 punktów przewagi nad resztą to efekt analiz poszczególnych meczów, głębokich ocen zawodników, zbierania wiedzy na temat zbliżającego się meczu, wiary we własną intuicję i przede wszystkim szczęścia.
Wygląda więc na to, że po latach odwiedzisz Mielec :-)
Niezależnie od tego, które miejsce bym zajął, pojawiłbym się na kończącym sezon spotkaniu. Tym bardziej się cieszę, że po wyjściu z samochodu będę się czuł jak mistrz. Wymyśliłem sobie nawet scenariusz całego wydarzenia :) Chciałbym otrzymać statuetkę z rąk największego mistrza LM - Lojera. Od tego momentu zacznę gonić jego legendę. Mam nadzieję, że w przyszłości ja również będę mógł się pochwalić czterema tytułami.
W ćwierćfinale Pucharu LME właśnie pokonałeś Krisa. Tu z kolei liczyłem, że uznana marka Krisa sprawi Ci sporo kłopotów. Tak się stało, ale tylko w pierwszym meczu. W drugim wygrałeś dość wyraźnie (56:45). Czyli nie było trudno?
Oj, nieprawda! Gdy gola dla Wisły strzelił Genkow, miałem świadomość tego, że mogę przegrać. Robiłem wtedy relację z Korony Kielce, patrzyłem na Andrzeja Niedzielana i marzyłem o tym, by on też trafił do siatki. "Wtorek" spełnił swoje zadanie, więc byłem spokojniejszy. Szybko wyliczyłem, że wynik jest na styku i sprawę może załatwić gol dla Lechii. Ta strzeliła aż trzy, w dodatku Stano, którego miał Kris zaliczył samobója. Wygrałem 11 punktami i mogłoby się wydawać, że było to spokojne zwycięstwo. Nic z tych rzeczy. Tak naprawdę rzutem na taśmę awansowałem do półfinału.
W półfinale zmierzysz się ze Słowikiem. Doświadczeniem bije Cię na głowę, w LME jest trzeci. Ale i tak jesteś faworytem. Choć może weźmie rewanż za Ligę?
W tej fazie rozgrywek już nie ma łatwych rywali. Nie ma też faworytów, bo wcześniejsze wyniki przestają się liczyć. To będzie ciekawy dwumecz i choć bardzo chcę wygrać ten puchar, porażka z byłym mistrzem LM nie będzie żadną hańbą. Hultaje mają ciekawy skład, zacząłem już analizować pewne sprawy związane z tym dwumeczem i już wiem, że będzie trudno. Nie stoję jednak na straconej pozycji. Wiem jak wygrać tę rywalizację. Potrzebuje tylko troszkę szczęścia.
Jeżeli wygrasz ze Słowikiem, w finale będzie czekać Konik - pierwszy zdobywca Pucharu LME lub Rymu, który go teraz broni. Widzisz siebie w finale a może już z Pucharem?
Z Konikiem wygrałem w fazie grupowej. Poza tym słyszałem, że prezes Wisni trzciany przebywa obecnie na tacierzyńskim :) Rymu ograł Tomka Gosza , więc wiem, że jest w stanie pokonać także i mnie. I to właśnie Predatora obawiam się najbardziej. Jeżeli uda mi się wyeliminować Słowika, to zapewne spotkam się w finale z obrońcą tytułu. I dobrze, wygrana będzie smakować jeszcze lepiej :)
Wszyscy jesteśmy jednak pod wrażeniem tego, jak radzisz sobie w całej Fantasy Lidze. Na cztery kolejki przed zakończeniem rozgrywek masz 41 punktów przewagi. To dużo? Myślisz już o nagłówkach gazet i portali: "KS Sarmata wygrywa Fantasy Ligę!" ?
41 punktów na cztery kolejki przed końcem to nie jest dużo. W redakcji Sport.pl jest gość, który w 25. kolejce zdobył 56 punktów. Wydawałoby się, że ma świetną drużynę. A jednak dwie kolejki wcześniej zgarnął tylko pięć oczek... To była ta sama drużyna, to samo ustawienie! To pokazuje, że jedna, dwie kolejki mogą zmienić wszystko. Nie jest jednak tak, że widzę wszystko w ciemnych barwach. Wiem, że mam bardzo dużą zaliczkę i jej utrata to będzie frajerstwo. A że frajerem nie jestem, wygram całą grę i w jakimś sensie przejdę do historii.
W Pucharze Fantasy Ligi właśnie awansowałeś do 1/8 finału. Po drodze tylko w jednym meczu (1/32) miałeś trudno. Zatem zmierzasz po triumf także w tych rozgrywkach. Właśnie wyrównałeś rekord Lojera, który w poprzednim sezonie dotarł do 1/8 finału Pucharu Wygraj Ligę. Mówiłeś wcześniej, że celem jest poprawienie wyczynu Lojera. KS Sarmata sięgnie po Puchar FL?
Tutaj nie da się nic przewidzieć. Jeden mecz przesądza o przyszłości zespołu. Przegrasz - odpadasz. Czasami myślę sobie, że może lepiej byłoby odpaść choćby z jednych rozgrywek. Moje serce powoli nie wytrzymuje. Gdy dwa mecze się pokrywają, a w obu są moi zawodnicy, dostaję głupawki. Nie wyobrażam sobie dwóch ostatnich kolejek - multiligi. Jeżeli nadal będę wtedy liderem, to nie wytrzymam psychicznie :D Każdy kanałplusowski dzwonek, który daje znak, że padł gol, będzie mnie przyprawiał o szybsze bicie serca. Podejrzewam, że całkowicie otumanieje, o ile nie zejdę na zawał.
Jeżeli jestem już w 1/8 finału PFL, to znaczy, że trzeba walczyć. Cel - awans przynajmniej do półfinału, czyli wygranie dwóch kolejnych meczów.
Zatem walczysz na wszystkich frontach. Wierzysz w poczwórną koronę?
Nie. Nie można mieć aż tyle szczęścia. Muszę liczyć się z tym, że w jednej kolejce może zdarzyć się wpadka. Jestem bardzo blisko dwóch koron - zdobycia Ligi Mieleckiej i całej Fantasy Ligi. Dodatkowa korona, czyli Puchar Ligi Mieleckiej jest w zasięgu, ale zdobyć wszystko to już mission impossible.
Gdzie jest najtrudniej?
Najtrudniej jest w obu pucharach, ale najwięcej nerwów niszczy mi walka w klasyfikacji generalnej FL.
Gdybyś miał wybierać - który tytuł chciałbyś zdobyć najbardziej a który jest najmniej dla Ciebie wart? Tylko szczerze :-)
Najbardziej chciałbym zdobyć mistrzostwo całej Fantasy Ligi. Najmniej Puchar Fantasy Ligi. Jeżeli wygram Puchar Ligi Mieleckiej, zostanę zapamiętany. W kolejnym sezonie będę wspominany jako broniący tytułu. A Puchar Fantasy Ligi tak naprawdę nic nie znaczy. Mimo tego, że można wygrać 1000 zł, droga do tej nagrody jest zbyt trudna, a w kolejnym sezonie nikt w Polsce nie będzie pamiętał, kto zdobył Puchar. Co innego klasyfikacja generalna. Polska edycja gry Fantasy wkrótce będzie najbardziej znana w Polsce i wielu będzie wiedzieć, że to ja jako pierwszy pokazałem wszystkim jak grać.
Masz już sukcesy - wygrałeś klasyfikację kwietnia w Fantasy Lidze.
To tylko "sukcesik". Mało znaczący, ale dla mnie bardzo przyjemny. Przygotował mnie bowiem do triumfu w całych rozgrywkach.
Liga Mielecka, w bardzo dużej mierze dzięki Tobie, jest na 7. miejscu w klasyfikacji lig prywatnych. To najwyższe dotychczas miejsce, jakie uzyskaliśmy w tego typu grach. Utrzymamy a może nawet poprawimy tą pozycję na koniec sezonu?
Poprawimy ją! Był moment, w którym Liga Mielecka była na 5. miejscu. Do piątego miejsca tracimy tylko 11 punktów. Ostatnie Nasze wyniki są fantastyczne, zmobilizujmy się i pokażmy naszą siłę!
W Lidze Mieleckiej stałeś się naszym bohaterem - chyba wszyscy kibicujemy Ci w rywalizacji w Fantasy Lidze. Redaktor AS Massud z La Gazzetty ochrzcił Cię mianem Juliusz Koma Cezar. Czujesz się imperatorem?
Imperatorem niech czuje się Lojer. Na ten moment ja króluję w Lidze Mieleckiej, całkowicie zdominowałem rozgrywki, ale to nie znaczy, że jestem najlepszy z Was. Świetne jest to, że moje wyniki są rekordowe, że wprowadziłem wiele jakości do Ligi Mieleckiej. Dzięki za wsparcie. Miło czyta się wpisy Staregodobregotoma, który szczerze mi kibicuje. Duże wsparcie okazuje też sam Lojer.
Ale też, muszę to powiedzieć, popsułeś nam zabawę. Od kilku kolejek reszta ligi nie bije się o mistrza, w Pucharze nikt nie chciał na Ciebie trafić, pojawiły się głosy, że gdzie nie spojrzysz to Koma...
Myślicie, że będzie tak zawsze? Spokojnie! W kolejnym sezonie włączycie się w poważną walkę o mistrzostwo. Nie myślcie tylko, że to mój jedyny sezon w waszym gronie. O nie! Po wygraniu Ligi Mieleckiej mam kolejne cele: najpierw obronić tytuł. A później wyrównać i wreszcie przebić osiągnięcie Lojera.
Ale jest miejsce, gdzie to Ciebie wszyscy ogrywają - Typer Ekstraklasy! Oczywiście nie typowałeś od początku, ale Twoje pojedyncze wyniki nie powalają.
Obstawiam na rympał, poza tym ciężko obstawiać ligę, w której każdy mecz jest niespodzianką. Miałem kilka dobrych kolejek. Trzy razy byłem drugi lub trzeci. Od przyszłego sezonu będę podchodził do Typera poważnie.
Jak powiedziałeś Twoją grę cechuje solidne punktowanie niemal całej drużyny w każdej kolejce. Plus prawie w każdej kolejce masz perełkę, jak Pareikę, gdy bronił rzut karny i asystował; Mierzejewskiego, gdy wreszcie błysnął; Wawrzyniaka gdy strzelał czy na początku Gasparika. Jak ich znajdujesz?
Jak wspomniałem wcześniej - analiza wszystkich meczów plus intuicja. Reszty nie zdradzę, niech to będzie mój atut.
Przez cały sezon grałeś 4 obrońcami, bo jak tłumaczyłeś w poprzednim wywiadzie "w Ekstraklasie nie pada dużo goli, wielokrotnie jesteśmy świadkami bezbramkowych remisów". W ostatniej kolejce zagrałeś jednak 3 defensorami. Końcówka ligi to więcej bramek czy po prostu grasz.. bardziej ofensywnie?
Jeszcze inaczej :) Myślałem, że Wawrzyniak w ogóle nie zagra, poza tym byłem przekonany, że Lechia straci więcej niż jednego gola. Miałem wybór: zagrać 4-4-2, z Wawrzyniakiem w obronie i bez Seratlicia w pomocy, albo 4-5-1, w odwrotną stronę. Niestety popełniłem błąd.
Skład KS Sarmata zmieni się do końca sezonu?
Zmienia się co kolejkę i tak pozostanie do końca sezonu. Co weekend po jednej zmianie, która tak jak w przypadku Sochy, Wawrzyniaka czy Gasparika ma robić różnicę względem reszty. Zebrałem już 8 nazwisk, spośród nich wybiorę czterech, zważając na kartki i kontuzje graczy z mojego obecnego składu.
Masz sentyment do Buvala? W ostatnim wywiadzie, po 2. kolejce, mówiłeś, że jest pierwszy do sprzedaży. Tymczasem, mimo, że albo siedzi u Ciebie na ławie, albo gra placowe, wciąż go trzymasz..
Nie lubię Bediego Buvala. Nigdy nie lubiłem. Kupiłem go, bo miałem nadzieję, że strzeli 4-5 goli w tej rundzie. Facet jest beznadziejny, ale ofensywnie grająca Lechia strzela dużo goli. Buval cały czas znajduje się w moim składzie, bo wolę wymieniać graczy z obrony i pomocy. To właśnie takie transfery dawały mi mnóstwo punktów. Francuz nie dotrwa do końca sezonu. Być może sprzedam go już w piątek. Inna sprawa, że nie gram trzema napastnikami, więc Buval nie zawadza w szatni moim zawodnikom.
W Ekstraklasie Wisła ma niemal pewne mistrzostwo. Ciekawa jednak będzie walka o miejsca premiowane startem w europejskich pucharach. Kogo widzisz na 2. i 3. miejscu Ekstraklasy?
Drugi będzie Śląsk, trzecia Legia. Wiem jak fenomenalnym trenerem jest Lenczyk. On nie ma napastników, a Śląsk strzela dużo goli. Ma mocno średnich piłkarzy, a mimo tego Śląsk jest trzeci. Jeżeli wykuruje się Sztylka i Mila wróci do 100% formy po urazie, Śląsk wygra trzy z czterech ostatnich meczów, a to wystarczy na drugie miejsce.
A kto spadnie? Na początku rundy nie dawałeś szans Cracovii. Tymczasem teraz walka pomiędzy Polonią Bytom, Arką i Cracovią jest bardzo wyrównana.
Spadnie Polonia Bytom i Arka. Arka jest tak beznadziejna, że aż mi jej szkoda. Zatrudnienie Straki było dobrym posunięciem. To genialny motywator, ale na motywacji nie można wiecznie polegać. Polonii Bytom brakuje jakości. Boję się jednak, że w następnej kolejce Górnik da wygrać bytomianom i Cracovia znów znajdzie się w trudnej sytuacji.
Kilku prezesów i prezeska wybierają się na derby Krakowa na Reymonta. Będzie widowisko, kto wygra?
Niestety to Wisła wygra. Na Reymonta przygotowano już fajerwerki, szampany. Cała feta ma odbyć się po pokonaniu rywala zza miedzy. Wiślacy zrobią wszystko, by ograć Cracovię. Wydaje mi się, że na ten moment drużynie Szatałowa brakuje atutów, by na wyjeździe pokonać Wisłę.
Na koniec, chcesz kogoś pozdrowić?
Chciałbym pozdrowić Donalda Tuska, który nie zamknął stadionu Lechii po burdzie, którą chuligani z Gdańska wszczęli na Cracovii.
rozmawiał Nowy
Czytaj także
Puchar LME: wyniki ćwierćfinałów
1 komentarz
-
Link do komentarza
piątek, 13 maj 2011 21:08
napisane przez lojer
HMMMMMM. Myślałem serio o odpuszczeniu całkowitym polskiej edycji LM w przyszłym sezonie, bo czasu brak w nawale obowiązków, ale wobec zapowiedzi pogoni i przegoni muszę to jeszcze przemyśleć... Nie chcę być pragnieniem ani Liverpoolem.
A co do wręczania - to już nawet jest taka stara tradycja lotnictwa, że poprzedni wręcza obecnemu. I furę też.
