Podium bez zmian. 6. kolejka LME
Na podium bez zmian - Akneo przed Grzesiem i Woodym. Czy wykrystalizowała nam się czołówka ligi? Zapraszam na kilka słów po 5. kolejce LME.
Kto nie miał Angulo, ten zyskał
Angulo tym razem zawiódł. Aż 14 z 20 pierwszych drużyn w LME miało Hiszpana na kapitanie! W tym będący na podium Akneo, Grześ i Woody.
To była szansa dla tych bez Angulo. Najlepiej wykorzystana przez Ryma, Lukaszza oraz Syfercyfera.
Rymu wygrał kolejkę (zwycięski skład na zdjęciu), choć nie kapitanował wiele lepiej (MPaixao 2x3). Miał jednak w składzie Sadiku (6), Situma (9), Koseckiego (6) i Czerwińskiego (9), którzy zrobili różnicę.
To druga wygrana kolejka prezesa. Co ciekawe, Rymu zwiedził już fotel lidera (po 1. wygranej kolejce), podjechał pod koniec 1. strony (był na 19. miejscu po 3. kolejce) by wrócić do TOP10.
Lukaszz opaskę dał Nagy'owi (2x9) i to była kluczowa różnia na 2. wynik kolejki.
Wszyscy mieli Carlitosa (13), ale to Syfercyfer zrobił z niego kapitana.
Cała trójka mocno podgoniła czołówkę tabeli.
Swoje miejsca poprawili wynikami na min. 60 także Kushina, Kendi i Feamor. Zmiany widać w tabeli.
Podium bez zmian
Akneo ponownie broni pozycję lidera - na fotelu jest 3. kolejkę z rzędu. Tym razem jednak Grześ mocno podgonił rywala (na różnicę Nagy 9 i Kosecki 6). Dzieli ich tylko 3 punkty. Mimo słabszego wyniku podium utrzymał Woody, ale wciąż kilka oczek za nim grupa pościgowa.
Czy cała trójka utrzyma podium?
Tabela LME po 5. kolejce
